Tag Archives: papierowe kwiaty

Torebka komunijna

Zwykły wpis

Torebka komunijna Majuli miała być taka jak wszystkie inne: śliczny woreczek zaciskany sznureczkiem. Córka jednak chciała zobaczyć czy są inne i  jak wyglądają. Pinterest to źródło wszystkiego, dlatego właśnie tam zaczęłyśmy i … skończyłyśmy poszukiwania.

Torebka z płatków wpadła Pannie w oko na tyle, że żadna inna już nie wchodziła w grę. Oryginał zapewne był z jedwabnych płatków, ale nasze też się ładnie prezentowały 😉

Źródło Pinterest

Najgorsze było znalezienie odpowiedniego bigla, ponieważ w sklepach stacjonarnych nie znalazłam, a te internetowe nie wszystkie miały szczegółowe opisy wymiarów. Z 10 różnych pasowały dwa, ale okazało się, że ten ładniejszy ma tylko jedno oczko do przymocowania paska, czego nie było widać na zdjęciach u sprzedawcy. Ostatecznie padło na ozdobny bigiel o szerokości idealnej żeby wsadzić książeczkę.

Bazę torebki uszyłam z prześcieradła usztywnionego flizeliną, a między dwie warstwy wszyłam cienką gąbkę. 

Dno usztywniłam tym samym, ale dodatkowo między warstwy wsadziłam tekturkę.

Cała torebka była jedną wielką improwizacją, ale to profesor Google podpowiedział mi jak przyszyć bigla, ponieważ to była kolejna rzecz, której nigdy w życiu nie robiłam.

Z jednej strony użyłam białą nitkę, ale jakoś mi się nie spodobała, dlatego z drugiej wykorzystałam transparentną żyłkę do szycia. Efekt był dużo lepszy, ale plątała się strasznie i doprowadzała mnie do szału.

Płatki doszyłam ręcznie, jeden po drugim i tak pół dnia. 

W pierwszej wersji torebka miała łańcuszek. Wyglądał super, ale mało komunijnie. Do wersji ślubnej lub wieczorowej pasuje idealnie, ale przy tej okazji musiałam go szybko zmienić na białą, odpowednio spreparowaną wstążkę 🙂
Pośpiech był wskazany, ponieważ tego dnia mój warsztat został zamknięty, złożony i wyniesiony, a pokój zamienił się w salę przyjęciową 😉

Oto i moja komunistka w całej okazałości. O wianku też będzie, ale to dłuższa robota, dlatego o nim w następnym wpisie.

Kwiaty z papieru na ścianie (też mój pierwszy raz, robiłam z Majusią i jej Matką Chrzestną – Ciocią Anią) i żywe zamówione u Julii były wystarczającą dekoracją na komunijnej domówce 😉