Warsztaty mydełkowe

Zwykły wpis

Pod koniec listopada poszłyśmy z Majusią uczyć się domowej produkcji mydła. Warsztaty prowadziła Ewa Rudnicka, którą poznałam na innych warsztatach, w których razem uczestniczyłyśmy.
To było nasze pierwsze mydlenie, ale Majuli tak się spodobało, że nie może się doczekać następnych warsztatów. Dodatkowo Ewa powiedziała jej, że ma talent, dlatego obawiam się, że za chwilę będę miała w domu niewielką mydlarnię 😉

IMAG1597

Różnego kształtu foremki, kolory i zapachy dawały ogromne możliwości do stworzenia pachnących prezentów z okazji zbliżających się Świąt.

IMAG1618

Obie z Córką tak mamy, że unikamy rękodzieła, przy okazji którego trzeba ubabrać się po łokcie, ale tym razem nam się bardzo spodobało. Maja była w swoim żywiole. Nie ze wszystkiego była zadowolona, ale wszystkiego musiała spróbować. Teraz przynajmniej wie, że brokatowy pony nie był jej największym dziełem 😉

IMAG1601

Fioletowa śnieżynka była śliczna, ale po zatopieniu jej w innym przeźroczystym mydle trochę straciła, czym załamała moją Pannę.

IMG_7590_0

IMG_7590

Były też bardziej udane śnieżynki, sówki, kotki….

IMG_7567

IMG_7568

IMG_7570

Tę śnieżynkę akurat ja zepsułam…

IMG_7572

… ale tu już się poprawiłam 😉

IMG_7599

Różnych kształtów malutkie foremki przydały się na resztki płynnego mydełka.

IMG_7574

IMG_7584

IMG_7585

IMG_7592

To mydło najchętniej powiesiłabym sobie na szyi 😉

IMG_7583

Do kotka zapomniałam dodać barwnika, dlatego Ewa zaimprowizowała i dodała go już do masy wlanej do foremki i dopiero tam mieszała. Czekałyśmy z niecierpliwością, co nam z tego wyszło, ale efekt był super!

IMG_7579

IMAG1623

Majusia i jej miś 😀

IMAG1622

Teraz już jest po Świętach i wiem co w najbliższym czasie będziemy robić. W moich stronach prezenty pod choinkę przynosi Aniołek i nie mam pojęcia skąd ten nasz wiedział, że Majula najbardziej na świecie ucieszy się z niewielkiego zestawu do stworzenia kojejnych mydełkowych „dziełek” 🙂

Dziecięca pościel

Zwykły wpis

Babcia Leonka kupiła śliczną bawełnę na pościel dla małego Wnusia. Zlecenie na uszycie dostałam ja i wcale się nie sprzeciwiłam, mimo, że to jest moja pierwsza pościel. Zanim dostałam materiał, babcia zdążyła go wyprać i ze zdziwieniem stwierdziła, że kolor jakby mocno wyblakł, bo żółte tło zmieniło się w pastelowe.

IMG_7450

Zdekatyzowanie bawełny przez babcię było mi bardzo na rękę, ponieważ ja już tego nie musiałam robić, a sam materiał oprócz widocznej zmiany koloru, na pewno też trochę wyszczuplał.

IMG_7453

Poszewka na kołdrę ma wymiar 125×110 cm, a na poduszkę 35×55 cm. Poszewka na poduszkę uszyta jest na zakładkę, ale przy kołdrze zaszalałam i zainstalowałam śliczne, pszczółkowe napy. Miałam okazję żeby w końcu rozpakować kupioną dwa lata temu napownicę.

IMG_7451

IMG_7440

Zdjęcia robiłam na szybko, tuż przed oddaniem gotowej pościeli babci, ale muszę uszyć jeszcze jedną, więc wtedy postaram się bardziej 🙂

IMG_7442

IMG_7443

IMG_7448

IMG_7456

Trzy kominy

Zwykły wpis

Wydawało by się, że komin, że łatwy, że nie da się zepsuć … a jednak. Pierwsze na warsztat wzięłam blade baletnice, bo jakoś tak mi z  nimi nie po drodze, więc jak zepsuję to będzie mi mniej żal. Na super blogu, który śledzę, znalazłam instrukcję jak go uszyć i … nie wyszło.

Wstyd!

Dopiero na końcowym etapie zorientowałam się, że albo nie było, albo nie doczytałam, że owszem kawałek np. 50×20, ale jak ciąć? Początkujący chyba bardziej by się skupił na tym, a ja po prostu wycięłam nie dość, że baletniczki leżą, to rozciąga mi się na długość, a nie na szerokość. Rozumiem, że każda myśląca osoba sama na to wpadnie i nie trzeba tego pisać w instrukcji, ale ja widocznie jakieś zaćmienie miałam, albo może uznałam, że skoro to dzianina to rozciąga się we wszystkie strony.

IMG_7437

Mimo mojego gapiostwa komin idealnie przechodzi przez zachwyconą Majulową główkę. Wcześniej nie mogła doczekać się motylków, które bezbłędnie uszyte, na razie leżą i czekają na swoją kolej.

IMG_7431

Nie widać na zdjęciu, ale udało mi się idealnie dobrać kolor minky do motylków. Przy nieszczęsnych baletniczkach też, ale to już można zauważyć na zdjęciach. Żadnego problemu nie było też z Batmanem dla Panicza, który na razie twierdzi, że jest za ciepło na takie futra 😉

IMG_7432

IMG_7435

IMG_7436

Saneczki

Zwykły wpis

Nie mogłam się doczekać kolejnych warsztatów z Agą, niesamowitą osobą z ogromnym talentem, którym cierpliwie się z nami dzieli. Atmosfera panująca podczas spotkań w sklepie ArtPasje jest niepowtarzalna, dlatego dla samego bycia tam, chce się iść.
W ostatnich latach zima kojarzy mi się wyłącznie z brakiem śniegu lub z jego śladową ilością, dlatego z przyjemnością zabrałam się za saneczki, które były tematem dzisiejszych warsztatów. Sanki mogą być ozdobą zimową,  opakowaniem na mały prezencik, albo świecznikiem … chociaż z tym ogniem to bym się trochę bała. Chyba, że to byłby LEDowy ogienek 😉

IMG_7332

Saneczki z Fabryki Weny najpierw trzeba było skleić i pomalować, a potem ozdobić.  Dodatków jak zwykle było mnóstwo m. in.: foamiranowe kwiatki, szyszki, żołędzie, gaza, juta, koraliki, perełki, łańcuszki, gałązki, suszki …. naprawdę wybór ogromny. Wszystkie kwiatki zrobiłam własnoręcznie, nawet moje pierwsze poinsecje.

IMG_7333

IMG_7335

Klejowa pajęczyna została zdjęta, ale na zdjęcia się jeszcze załapała 😉 Bardzo słabo na ich widać, że moje saneczki błyszczą się z prawej i błyszczą się z lewej i błyszczą się jeszcze z przodu i z tyłu też się trochę błyszczą 😀

IMG_7298

IMG_7300

IMG_7324

IMG_7306

IMG_7309

IMG_7312

IMG_7314

IMG_7315

IMG_7317