Category Archives: karnawał

Karnawałowa Pocahontas

Zwykły wpis

W ub. roku Majula już od wakacji pytała ‚kiedy będzie ten karnawał?’, bo bardzo chciała być króliczkiem podczas najważniejszej imprezy towarzyskiej jaką jest zabawa karnawałowa. Bardzo się cieszyłam, że nie będzie znowu błyszczącą księżniczką i z przyjemnością skupiłabym się na jakimś milusim futrzaczku. W ostatnim momencie plan Córy uległ zmianie i stwierdziła, że jednak chce być Pocahontas. Na szczęście nie była to księżniczka w koronie, tiulach i falbanach, ale zawsze to księżniczka 🙂

IMG_6052

WP_20170115_15_00_35_Pro

Kostium Pocahontas powstał zgodnie z wyguglanym zdjęciem oryginalnej postaci pod baczną obserwacją przyszłej jego właścicielki. Dostępne, ale jednak inne kolory, przeszły bez problemu, ponieważ chyba bardziej liczyło się podobieństwo całokształtu 😉

pocahontas3

Baza uszyta ze spodnio-legginsów, czyli po prostu legginsów w rozmiarze 40, które przy moim 36 bardzo tracą na legginsowym wyglądzie 😉 Materiał idealny, bo taki elastyczny zamszyk z meszkiem 😀

Frędzle … Dostałam kiedyś wygrzebaną w sh kamizelkę. Też coś zamszopodobnego. Kamizelka była mi potrzebna dla pastuszka, a frędzle po prostu zostały, bo przecież mogą się kiedyś przydać. I ten moment właśnie nadszedł. Odcięłam je od kamizelki tak, że były prawie w jednym kawałku, co bardzo ułatwiło mi ich przyszycie do sukienki. Gumkę w dekolcie doszyłam, żeby zapobiec ewentualnemu zsuwaniu się sukienki.

IMG_6086

Indiańskie buty to baletki oklejone frędzlami i gdzieniegdzie pomalowane flamastrem, żeby nie przebijała biała skóra  😉

IMG_6085

Ach jeszcze naszyjnik! Zapomniałabym, a przecież od niego zaczęłam kompletować cały kostium. Miałam go wyszydełkować, ale ciągle się skręcał, dlatego nanizane na nitkę koraliki przyklejałam na filcu. Naszyjnik na szyi wiązany wstążką z obowiązkowym brylantem na środku 😉

IMG_6064

IMG_6051

Ostatnie zdjęcie pochodzi chyba ze strony szkoły, albo firmy, która imprezę organizowała. Nie pamiętam, ale widać na nim jeszcze jeden ważny element kostiumu: tatuaż 😉

Żołnierz w karnawale

Zwykły wpis

Najlepiej i najszybciej wychodzą mi rzeczy, których nie planowałam tygodniami i nawet się ich nie spodziewałam 😉 Tak było z mundurem żołnierza na bal karnawałowy dla małego Leonka. Trochę mnie zmroziło kiedy usłyszałam prośbę koleżanki, ponieważ ciągle myślałam jak się odbrazić z maszyną do szycia, z którą ciche dni zamieniły się na ciche miesiące 😉 Pomyślałam, że jak ją zaskoczę piękną morową bawełną, a nie jak zwykle falbanami, to wszystkie spódniczkowo-falbaniaste krzywdy zostaną mi wybaczone 😉 Miałam rację, maszyna pięknie szyła cały dzień i już po ok. 12 godzinach (z przerwami na uzupełnienie kalorii 😉 ) miałam gotowy cały zestaw.

Zacznijmy od początku. Bawełna kupiona w Matexie. Nie taka gruba jak na mundury, cieńsza i fajnie się szyła. Znałam mniej więcej obwód główki dziecka, więc tylko trochę poguglałam i improwizowany beret był gotowy. Doszyłam czarny ściągacz, który znalazłam w swoich zapasach, więc ryzyko, że nie dopasuję rozmiaru było mniejsze.

IMG_6142

IMG_6141

Cały mundur miał być na rozmiar 116. Nie widziałam modela i nie mogłam zrobić pomiarów, co mnie dodatkowo stresowało, ale nie było wyjścia i dla ułatwienia spodnie skroiłam z wykorzystywanego już przeze mnie kiedyś wykroju 634 z Burdy dla dzieci nr 2/2015, pokazany również w Burdzie nr 3/2014, model 143.

IMG_6148

IMG_6150

Górę zostawiłam na koniec, ponieważ mnie deko przerażała. Wykrój to model 615 z Burdy dla dzieci nr 1/2001. Wykończyłam go tym samym ściągaczem co beret, że niby komplet 😉

IMG_6154

IMG_6153

IMG_6155

Nie mam zdjęcia Leonka w mundurze, ale jak tylko dostanę to uzupełnię galerię. Mój stres był niepotrzebny, ponieważ okazało się, że wszystkie części pasowały idealnie. Jednym słowem uffffff! 😉

Został mi kawałek tkaniny i może Majula da się namówić na morową spódniczkę 🙂

Kryształkowa spódnica tiulowa

Zwykły wpis

Kryształkową spódnicę tiulową uszyłam jeszcze w grudniu, ale z nadmiaru prac dopiero dzisiaj się nią pochwalę. Niewiele można napisać, bo szyłam ją tak jak pozostałe w tym stylu.

IMG_4724

Szara spódnica zgodnie z zamówieniem ma tylko dwie warstwy tiulu i podszewkę z koła. Dodatkowo kryształki o różnych wielkościach, ale w tym samym kształcie i w zależności od sklepu to oko lub migdał.

IMG_4712

IMG_4730

Zimowa pora to bardzo zły czas na robienie zdjęć, głównie ze względu na brak odpowiedniego światła. co jest też głównym powodem braku aktualizacji bloga. Dobrze, że mam na co zwalić 😉

IMG_4732

Mała biała w krainie lodu

Zwykły wpis

Biało-szara pettiskirt uszyta została z okazji imprezy, której tematem przewodnim była „Kraina Lodu”. Długość 30 cm. Jak zwykle szybka sesja przy żarówce. Już nie mogę się doczekać, kiedy będzie można robić popołudniowe zdjęcia przy naturalnym świetle.

IMG_2758 IMG_2751

IMG_2744

IMG_2742

IMG_2740

IMG_2734

A teraz do pudełka żeby zdążyć na imprezkę 🙂

Piękna ta Bestia!

Zwykły wpis

Sezon karnawałowy w pełni, dlatego musiałam skupić się na specjalnym zamówieniu Majuli. Oczywiście była to suknia na przedszkolny bal karnawałowy, który jak zawsze jest wyjątkowym wydarzeniem towarzyskim w tej instytucji 😉

W ubiegłym roku udało mi się uszyć na tę okazję całkiem ładny komplecik z indyjskiej dupatty. Już wtedy Majula obiecała, że na następnej imprezie tego typu będzie klaunem i od razu zaczęła zbierać baloniki jako niezbędny atrybut. Niestety w tym postanowieniu wytrwała może tydzień, ponieważ dostała suknię Belli z bajki „Piękna i Bestia”.

Sukienka była troszkę jednak za duża, ręce mi opadły i wyrwało mi się: O Boże! jak Ty wyglądasz?! Na co Córka z powagą odpowiedziała: Jak łajza mamusiu?

IMG_0949

Umówiłyśmy się, że w odpowiednim momencie ją skrócimy i ew. zwęzimy. Niestety jakiś miesiąc temu włączyłam bajkę i okazało się, że sukienka w bajce jest „kręcąca”, a ta jej, nie! To była uwaga pełna rozpaczy, bo wiadomo, że suknia balowa kręcąca musi być i basta!

bella

Wspólnymi siłami powstał projekt i ustaliłyśmy, że góra prawie w całości zostaje, a dół do wymiany.

IMG_2695

Majula zapakowała oryginał i pojechałyśmy do Matexu, gdzie skonsultowała problem z panem i razem wybrali zabójczo żółty atłas na nową spódnicę do starej sukienki.

Obowiązkowo musiał zostać znaczek z Bellą na różowych piórkach. Drugą szansę dostała też koszulka, do której doszyłam dwuwarstwową spódnicę z koła. Pierwsza, dolna warstwa to wspomniany wyżej atłas, a na wierzchu pastelowy, żółty tiulo-szyfon z którego szyję spódniczki typu pettiskirt. Z tego samego tiulu powstało to coś na ramionach. Do tiulowej spódniczki doszyta jest pomarańczowa, szyfonowa falbana z szafy Babci Izy 😉

W bajce nie ma kwiatków na sukience, ale „na puzzlach w przedszkolu” są! O dziwo o 1.30 w nocy moje myślenie było jeszcze całkiem trzeźwe, bo przypomniałam sobie, że kiedyś z Majulą miałyśmy kwiatkowy wieczór i wykorzystywałyśmy resztki różnych materiałów w tym również żółty.

IMG_2724

Sukienkę zaczęłam szyć ok. godziny 19.00 w przeddzień balu, co oznaczało, że trzeba było włączyć turbo i weryfikować plan działania 😉 Jeszcze tydzień temu na etapie projektu wmawiałam Majuli, że Bella wcale nie była księżniczką i nie musi mieć korony, ale za to może mieć rękawiczki. Jednak w dniu szycia przekonałam ją, że w sumie to została żoną księcia i ta korona (która leży w szafie od ubiegłorocznego balu) jak najbardziej jej się należy, ale rękawiczki (których ….. nie ma w zasięgu wcale) to już niekoniecznie.

Moja piękna Bestia ledwo doczekała pierwszej i jedynej przymiarki i zaraz po tym padła. Nawet Panicz widząc moją rozpacz, sam zrobił sobie kolację 🙂 Hmmmm…. może niedługo zacznie gotować obiady? 🙂

IMG_2687

Bezcenny był poranny widok zachwyconej Majulki i tak po raz kolejny zostałam najukochańszą mamusią jak stąd do kosmosu! 😀

20150204_010957

IMG_2729

IMG_2706

IMG_2705

IMG_2704

W sukience Belli Majula była na balu jeszcze w pierwszej klasie, ale wtedy doszyłam jej pantofle. W Internecie jest mnóstwo instrukcji jak takie balerinki uszyć, ale u nas jak zwykle skończyło się na improwizacji. Problemem zawsze jest kwestia przymiarki, bo kiedy ja jej potrzebuję, to sama zainteresowana już śpi. Efekt był (jak na pierwszy raz) zabójczy. Bardzo mi się podobały, ale szaleństwo karnawałowe spowodowało, że po balu wyrzuciłam je do kosza.

WP_20160205_00_52_57_Pro

Na wewnętrzną podeszwę wykorzystałam filc, a na zewnątrz prawdziwą miękką skórę ze zdobycznej kurtki 😉

WP_20160205_00_53_36_Pro

WP_20160205_00_54_11_Pro

WP_20160205_00_54_34_Pro

WP_20160205_06_38_33_Pro