Category Archives: jesień

Złota polska jesień

Zwykły wpis

Na każdy dzień rozpoczynający nową porę roku szyjemy spódniczkę, przynajmniej w teorii, bo w praktyce jakoś się nie wyrabiamy, dlatego przy dzisiejszej okazji Majula nie dała mi spokoju.

Ok. 3 godziny pracy, 10 warstw złotego tiulu od Kasi ze Sweetkid i spódniczka na pierwszy dzień jesieni gotowa.

Zdjęcia były robione albo późną nocą, albo wczesnym rankiem, niestety kilku słonecznych chwil dzisiejszego dnia, nie udało się uchwycić.

20140923_071725Pani Jesień idzie do przedszkola 🙂 Szkoda, że nie miała wianuszka z liści na głowie, ale w kwestii wianuszka ponegocjuję z nią 21 marca 😉

20140923_072440

Długość spódniczki ok. 45 cm. Tiul jest średniej grubości, w sam raz, ani sztywno nie sterczy, ani nie jest klapnięty.

Drugi dzień jesieni był naprawdę cudny, dlatego postanowiliśmy poszukać jej w parku. Niestety większość drzew była ciągle zielona, ale przynajmniej sesja spódniczkowa wyszła dużo lepsza niż dzień wcześniej.

IMG_1764

IMG_1767

IMG_1702

IMG_1703

IMG_1708

IMG_1714

IMG_1718

IMG_1733

IMG_1736

IMG_1746

IMG_1758

Poważne szycie

Zwykły wpis

Swoją przygodę z szyciem zaczynałam od poważnych rzeczy. Zupełnie się na tym nie znałam i braki w podstawowej wiedzy w tym zakresie zupełnie mi nie przeszkadzały. Po kilkunastu latach uprawiania amatorszczyzny, podjęłam decyzję o rozpoczęciu kursu, takiego krótkiego żeby nadrobić zaległości.

Podczas kursu powstał żakiet. Na szczęście miałam fachowe wsparcie, dlatego nie musiałam korzystać z instrukcji szycia w Burdzie, które nawet teraz wydają się być napisane w suahili i jak na mój gust zapomnieli przetłumaczyć na język polski.

IMG_7839-001

IMG_7840

Długo szukałam odpowiedniego modelu, ponieważ chciałam uszyć coś bardzo klasycznego. W tych poszukiwaniach dotarłam aż do numeru z 2002 roku.

Materiał kupiłam na płaszczyk dla Majuli, taki bardziej zimowy, ale stwierdziła, że nie jest różowy więc go nie chce. W odróżnieniu od niej, mnie się kolor bardzo podobał, dlatego nie negocjowałam. Poza tym już dawno się nauczyłam, że im dłużej usiłuję ją do czegoś przekonać, tym szybciej maleją moje szanse na sukces.

Praca nad żakietem mimo wsparcia nie była łatwa, ale myślę, że wyszedł nieźle. Następny będzie idealny 😉IMG_7456

IMG_7459

Kieszenie powinny mieć jeszcze klapki, ale to, że ich zapomniałam zauważyłam jakiś miesiąc po uszyciu. Zaznaczyłam sobie nimi w Burdzie stronę gdzie był opis jego uszycia i niepostrzeżenie stały się zwykłą zakładką. Z drugiej strony dobrze, że o nich zapomniałam, ponieważ flausz, z którego szyłam jest gruby i obawiam się, że mogłyby odstawać.

IMG_7824

Guziki – niby małe, ale problem ogromny. Flausz ma kolor jeansowy, przynajmniej tak go nazwał sprzedawca, a z jeansem kojarzą się raczej guziki metalowe. Znalezienie odpowiednich kolorem i rozmiarem to nie lada wyzwanie. W akcie rozpaczy zdecydowałam na takie, które „ujdą”, ale miały być tylko na chwilę, po to żeby dopasować dziurki. Jak wiadomo prowizorka trwa najdłużej i wygląda na to, że i tym razem tak będzie.

IMG_7759

Na każdym zdjęciu kolory się różnią i powinnam zrzucić winę na światło, albo po prostu na brak umiejętności w tym zakresie, ale na finalnym jest jednak najlepszy, może dlatego, że robił je fachowiec.001-48