Category Archives: dzieci

Mucha dla Panicza

Zwykły wpis

Ciągle tonę w falbanach, dlatego nawet nie mam się czym tu pochwalić, ale ostatnio moje Pająki zostały zaproszone na wesele w związku z czym miałam trochę ‚innego’ szycia. Szyłam sukienkę dla Panny, sobie torebkę i muchę dla Panicza. Ja byłam za krawatem, ale zarówno Majula, jak i Michałek byli za muchą. Wtórowała im w tym przyszła Panna Młoda, a przy tak mocnej muszkowej ekipie nie miałam szans na przebicie się z krawatem.

Przestudiowałam mądrości internetowe dot. szycia much i zabrałam się do pracy. Ostatecznie trochę improwizowałam, ale jak na pierwszy raz wyszła całkiem nieźle.

Mucha miała być zapinana na rzep, ale uznałam, że dla nastolatka, bo tak o sobie mówi Panicz, rzep nie przejdzie. Wykorzystałam bieliźniane zapięcie, które okazało się idealnym wyborem.

Mucha jest super, ale i tak najlepiej bawiłam się przy robieniu zdjęć. Wiecie w ilu pozycjach można ustawić do zdjęcia zwykłą muchę? 😀

Michał w granatowym garniturze wybranym przez Majulę (H&M) prezentował się rewelacyjnie, a wesele w takiej scenerii i przy takiej pogodzie to marzenie każdej Pary. 

Królicze ciapy

Zwykły wpis

Królicze ciapy znalazłam dawno temu TUTAJ. Oczywiście Majula się uparła, że MUSI takie mieć i jak na złość przypomniała sobie o nich w lipcu. Akurat pakowała się na obóz akrobatyczny i stwierdziła, że będą idealne na przerwy w treningach, że mięśnie, że rozgrzane, że stawy, że ….. takie tam! Jakaś motywacja musi być, ale 40 stopniowa temperatura na zewnątrz i niewiele niższa wewnątrz, moją motywację mocno wypierały.

Kapcie z koca, a nawet dwóch (z Ikei oczywiście ;)) w związku z upałami naprawdę powstawały w bólach. Najpierw szare (koc-koc) z różowym środkiem. Majuli OCZYWIŚCIE nie było, kiedy je szyłam, dlatego gotowe były prawie idealne z tendencją do ‚za małe’. Drugie różowo-różowe (koc-dresówka) były w sam raz, uff…

sz1 (1)

Szare były sztywniejsze, ponieważ szary koc był grubszy, a przez to sztywniejszy. Obie pary miały skórzane podeszwy zewnętrzne. Przydasiowe skórzane ścinki dostały drugie życie 🙂

sz1 (4)

sz1 (6)

sz1 (7)

sz1 (8)

sz1 (9)

sz1 (10)

sz1 (12)

sz1 (14)

IMG_7011

r1 (1)

W różowych zrobiłam szersze uszka, szersze cholewki i … wszystko szersze.

Oryginały mają marszczone przody, ale o tym po prostu zapomniałam. W szarych obawiam się, że mogłoby być ciężko, bo grubaśny koc łatwo by się nie poddał, ale w tych różowych dało by się zrobić.

r1 (2)

r1 (3)

Ani do jednych, ani do drugich nie przyszyłam ogonka, ale jak mnie Panna pogoni to będę musiała uzupełnić braki.

r1 (4)

r1 (5)

r1 (6)

r1 (7)

r1 (8)

r1 (9)

r1 (10)

Pomponkowe spodenki

Zwykły wpis

Kupiłam śliczne mini pomponki z myślą, że wykończę coś nimi Majuli. Niestety do żadnej tkaniny mi nie pasowały 🙁 Ostatecznie odwołałam się do znienawidzonej półki pt. przeróbki :/ Znalazłam tam sukienkę, która miała ładny wzór, ale krój już zupełnie nie mój. Córa zaakceptowała i tym sposobem dzień przed wyjazdem nad morze miała pomponkowe spodenki 🙂

02

Wykorzystałam wypróbowany już wcześniej wykrój z Burdy 3/2014 model 142.

04

WP_20170715_13_34_52_Pro

WP_20170715_13_35_17_Pro

Krakowianka z Bronowic

Zwykły wpis

W szkole Majuli i Panicza, każdego roku w maju obchodzony jest Dzień Patrona – Lucjana Rydla. Tego Pana z Bronowic, Rydlówki, Wesela i Wyspiańskiego 😉 W tym roku naprawdę pięknie przedstawiły życie Patrona dzieci z dwóch klas w tym z klasy mojej Córy. Na ten właśnie dzień szykowałam ostatnio dwa konie, ale to nie jedyna rzecz, która była niezbędna.

WP_20170530_17_23_17_Pro

Drugą okazał się strój krakowski. Niestety w Majulowej szafie nigdy takowego nie było, a moje umiejętności są słabiutkie żeby pokusić się na uszycie gorsetu. Przywiozłam z rodzinnego domu części strojów, które nosiły moja babcia, mama, siostra i na końcu ja. Spódnice, gorsety, bluzki, fartuszki i wianki, ale z całego zestawu do wykorzystania nadawał się po odświeżeniu tylko jeden gorset. Miałam nadzieję, że uda mi się wypożyczyć brakujące części stroju, ale tak się „dogadałam” z panią ze znajomego zespołu, że minęłyśmy się szerokim łukiem. Pozostało mi to co zwykle … improwizacja!

Przeszukałam szafy i znalazłam wianek, który jakiś czas temu uwiłam z nie pamiętam jakiej okazji.

IMG_6526

Różana spódnica z halką też tam były.

IMG_5466

Drewniane korale o różnych wielkościach i pięknym czerwonym kolorze kupiłam na sztuki na Allegro. Wystarczyło nawlec na sznurek i dołączyć zapięcie.

IMG_6537

Największy problem był z koszulą i fartuszkiem. Może z fartuszkiem mniejszy, ponieważ bardzo szybko uszyłam go z babcinej haftowanej halki, którą znalazłam w przydasiach 😉

Koszula też nie byłaby jakimś strasznym problemem gdyby nie to, że była 21.00, a występ o 9.00 czyli za 12 godzin.  😉 Nie maiłam czasu racjonalnie myśleć, dlatego realizowałam pierwsze myśli i pomysły, które wpadały mi do głowy. Przypomniałam sobie, że do pudła ‚za małe’ odłożyłam wyjściową koszulę Panicza. I tak: obcięłam rękawy, odprułam kołnierz i jedną warstwę karczku, przecięłam na pół plecy i brutalnie zwęziłam. Do dekoltu i rękawów doszyłam delikatną gumkę i haftowaną taśmę, którą znalazłam razem z halką, tą na fartuszek. Listwę z przodu z guzikami zostawiłam, ponieważ nie było czasu na zmianę, a przecież schowana była pod gorsetem 😉 Biel koszuli od bieli haftu trochę się różniła, ale improwizacja rządzi się własnymi prawami 😉

IMG_6523

IMG_6519

IMG_6520

Kiedy ja kończyłam kompletować strój, moja Panna już dawno spała, dlatego zaraz rano zaspaną Majulę ubrałam w całość, żeby sprawdzić co ew. można jeszcze (tak na bardzo szybko) poprawić. Na szczęście efekt był zadowalający, zwłaszcza samą zainteresowaną 😀

WP_20170530_06_44_20_Pro

Na koniec wystarczyło tylko zapleść warkocze i dowiązać czerwone kokardy. Piękna ta moja Krakowianka z Bronowic 🙂

Karnawałowa Pocahontas

Zwykły wpis

W ub. roku Majula już od wakacji pytała ‚kiedy będzie ten karnawał?’, bo bardzo chciała być króliczkiem podczas najważniejszej imprezy towarzyskiej jaką jest zabawa karnawałowa. Bardzo się cieszyłam, że nie będzie znowu błyszczącą księżniczką i z przyjemnością skupiłabym się na jakimś milusim futrzaczku. W ostatnim momencie plan Córy uległ zmianie i stwierdziła, że jednak chce być Pocahontas. Na szczęście nie była to księżniczka w koronie, tiulach i falbanach, ale zawsze to księżniczka 🙂

IMG_6052

WP_20170115_15_00_35_Pro

Kostium Pocahontas powstał zgodnie z wyguglanym zdjęciem oryginalnej postaci pod baczną obserwacją przyszłej jego właścicielki. Dostępne, ale jednak inne kolory, przeszły bez problemu, ponieważ chyba bardziej liczyło się podobieństwo całokształtu 😉

pocahontas3

Baza uszyta ze spodnio-legginsów, czyli po prostu legginsów w rozmiarze 40, które przy moim 36 bardzo tracą na legginsowym wyglądzie 😉 Materiał idealny, bo taki elastyczny zamszyk z meszkiem 😀

Frędzle … Dostałam kiedyś wygrzebaną w sh kamizelkę. Też coś zamszopodobnego. Kamizelka była mi potrzebna dla pastuszka, a frędzle po prostu zostały, bo przecież mogą się kiedyś przydać. I ten moment właśnie nadszedł. Odcięłam je od kamizelki tak, że były prawie w jednym kawałku, co bardzo ułatwiło mi ich przyszycie do sukienki. Gumkę w dekolcie doszyłam, żeby zapobiec ewentualnemu zsuwaniu się sukienki.

IMG_6086

Indiańskie buty to baletki oklejone frędzlami i gdzieniegdzie pomalowane flamastrem, żeby nie przebijała biała skóra  😉

IMG_6085

Ach jeszcze naszyjnik! Zapomniałabym, a przecież od niego zaczęłam kompletować cały kostium. Miałam go wyszydełkować, ale ciągle się skręcał, dlatego nanizane na nitkę koraliki przyklejałam na filcu. Naszyjnik na szyi wiązany wstążką z obowiązkowym brylantem na środku 😉

IMG_6064

IMG_6051

Ostatnie zdjęcie pochodzi chyba ze strony szkoły, albo firmy, która imprezę organizowała. Nie pamiętam, ale widać na nim jeszcze jeden ważny element kostiumu: tatuaż 😉