Category Archives: cekiny

Mała biała w krainie lodu

Zwykły wpis

Biało-szara pettiskirt uszyta została z okazji imprezy, której tematem przewodnim była „Kraina Lodu”. Długość 30 cm. Jak zwykle szybka sesja przy żarówce. Już nie mogę się doczekać, kiedy będzie można robić popołudniowe zdjęcia przy naturalnym świetle.

IMG_2758 IMG_2751

IMG_2744

IMG_2742

IMG_2740

IMG_2734

A teraz do pudełka żeby zdążyć na imprezkę 🙂

Imprezowa spódniczka z koła

Zwykły wpis

Kolejna pilnie potrzebna kręcąca spódniczka powstała w niecałe dwie godziny.

Dwie wygrzebane w sh spódniczki M&S w dwóch zbliżonych rozmiarach, zostały rozcięte i zeszyte. Spódniczki miały po trzy warstwy: na spodzie czerwona podszewka, w środku pastelowo-fioletowe coś między tiulem, a siateczką, na wierzchu koronka haftowana cekinami. Bardzo chciałam utrzymać tę kompozycję, bo przebijający przez czerwoną koronkę tiul dawał ładny efekt.

IMG_2410

IMG_2411

Część paskową musiałam zrobić od początku, ponieważ oryginalne miały różne szerokości, a miałam za mało czasu, żeby się bawić ich dopasowaniem. Zwykła podszewka i gumka to najszybszy sposób, a efekt końcowy jest całkiem znośny.

IMG_2415

Z dwóch niespecjalnie szerokich spódniczek wyszła jedna z koła.

IMG_2432

Majula była zachwycona i dostała jakiegoś skoczno-kręconego szału 😉

IMG_2421

IMG_2425

IMG_2427

IMG_2428

IMG_2429

Prawie jak Bollywood

Zwykły wpis

IMG_8809

Bal karnawałowy w przedszkolu zawsze jest wielkim wydarzeniem dla dziecka, dla rodziców utrapieniem … przynajmniej dla mnie. Długo nie był znany termin imprezy, a jak w końcu ogłosili to okazało się, że bal będzie za trzy dni. Okazało się również, że Majula już nie chce być małą syrenką, tak jak od pół roku planowała (akurat taki kostium wisi w szafie), tylko księżniczką, jak połowa dziewczynek w grupie.

Wymagania co do kreacji były jasne: długa do kostek, świecąca, kręcąca i z krótkimi rękawkami i (żebym dobrze zapamiętała) długa do kostek!

W moim kąciku „nie tylko krawieckim”, stoją m.in. pudła z różnymi rzeczami z serii „przyda się”. Właśnie tam zaczęłyśmy poszukiwania odpowiedniego materiału na przyszłą suknię balową. Ku mojemu zdziwieniu (myślałam, że już pięć razy wyrzuciłam) znalazłyśmy chustę z tradycyjnego stroju indyjskiego zw. dupatta rodem z Bollywood 😉 Znaleziona w SH przez moją siostrę, która wie, że wszystko co ma koraliki, cekinki, jest różowe i się świeci, na pewno mi się przyda.

IMG_8805

Chusta miała rozmiar 90×290 i oprócz tego, iż wiedziałam, że się nada to nie miałam pojęcia jak się za nią zabrać. Ostatecznie wycięłam prostokąt 60×250 i uszyłam zwykłą spódnicę na gumce, zachowując ozdobne zakończenie dołu. Niestety miałam na to tylko dwa wieczory, dlatego musiałam korzystać z własnych zasobów. Nie było mowy o bieganiu po sklepach i poszukiwaniu np. odpowiedniej kolorystycznie podszewki. Spódnica jest na czerwonej podszewce, co wcale źle nie wygląda, ponieważ nadaje spódnicy koloru zbliżonego do malinowego.

IMG_8818

Góra szyta „na oko”. Zazwyczaj w moim przypadku ta metoda rzadko się sprawdza i absolutnie nie powinnam nawet o niej pomyśleć, ale nie miałam za bardzo wyjścia i wyszło całkiem nieźle. Chusta jest sztywna i drapiąca, więc wymagała bawełnianej i najlepiej elastycznej podstawy, żeby była miła dla ciała i łatwa w ubieraniu.

IMG_8823

No i te rękawki! Szukałam wsparcia u Bezdomnej Wioletty z Szafy i w szablonach, które mam i na tej podstawie sama stworzyłam, może nie są idealne, ale … jeju jaka jestem z siebie dumna!

IMG_8821

IMG_8854

Szycie sukni balowej dodatkowo utrudniała pora wieczorna. Kiedy już ogarniałam wszystko i wszystkich i siadałam do maszyny to moja modelka zasypiała. Jak tak można? Najpierw lista wymagań, a potem nawet nie ma kto przymierzyć. Wieczór przed balem zagroziłam, że jak znowu uśnie to na bal pójdzie w spodniach, najlepiej w dżinsach! Podziałało, była bardzo dzielna.

IMG_8853

IMG_8834

Wyjątkowo dobrze mi się szyło, mimo że czasu było mało, stres okrutny i jeszcze ciążyło mi widmo sukni z ub. roku, kiedy przerabiałam (również dla królewny) swoją sukienkę. Dzień przed balem siedziałam do czwartej rano, a przed wyjściem wypaliłam żelazkiem na środku dziurę. Takich słów jakie wtedy wyrwały się z moich ust, to moje dzieci nie słyszały nigdy wcześniej ani później. Na szczęście były mocno wystraszone samym faktem wypalenia i niespecjalnie skupiły się na mojej ….. rozpaczy.

2013_01_31 (1)

Szyłam wtedy tiulową halkę, która w tym roku po przedłużeniu kolejną warstwą tiulu, pełniła taką sama rolę.

IMG_8857

Trochę zaniepokoiło mnie to, że teraz mi tak łatwo poszło, żadnych dziur, siedzenia do rana i  do tego wszystko idealnie leży, ale tłumaczę sobie to tym, że trening czyni mistrza i jeszcze będzie za mnie dobra krawcowa!

Kolejny mamusiny sukces: piękna Majula w zachwycającej kreacji wyglądała zachwycająco pięknie!

IMG_8869

IMG_8840

… a kolejny „przydaś” się przydał!

 

Coś różowego

Zwykły wpis

Pierwszą falbaniastą spódniczkę typu pettiskirt, uszyłam w marcu tego roku. Od tej pory spod moich igieł wyszło ich około 40. Kolory były różne. Dzięki narzuconemu przez naturę kolorowi „żabek”, zielonych było najwięcej, ale były też inne: niebieskie, fioletowe, żółte,czerwone…..ale tylko jedna różowa. Ta jedyna była na konkretną imprezę, turniej tańca Majuli.

2013_04_21 (41)

Nie wiem dlaczego więcej ich nie uszyłam? Przecież to ulubiony kolor małych dziewczynek.

Kiedyś zapytałam swoje dzieci jakie są ich ulubione kolory:
Michał: hmmm … może zielony … albo żółty… nie na pewno niebieski … no nie wiem, mamusiu jaki?
Maja: jak to nie wiesz? Przecież różowy!

Od dziecka można zauważyć niezdecydowanie mężczyzn i pewność siebie kobiet 😉

Coś mi ewidentnie ten kolor nie wchodzi. Trzy tygodnie temu zaczęłam szyć dwie „małe różowe” i dopiero wczoraj skończyłam. Wyszły śliczne, bosko fufiaste i przesłodkie, jeśli można tak powiedzieć o spódniczce.

Mała różowa galeria:

IMG_7443 IMG_7425IMG_7424

IMG_7423 IMG_7422

IMG_7438

Już niedługo sesja zdjęciowa Sweetkid z różowym w roli głównej. Zapraszam!

Lirojowy skarb firankowy

Zwykły wpis

Kasia ze Sweetkid dokonała lirojowego odkrycia na dziale firankowym.

IMG_7290

Piękne kolory firanek idealnie nadające się na moje firmowe spódniczki. Niestety tylko o etapach początkowym i końcowym można mówić pozytywnie. Etapy te to firanka w sklepie oraz gotowa spódniczka. O wszystkim co dzieje się pomiędzy, nie można powiedzieć niczego dobrego, ponieważ szycie to istna masakra. Wystarczy chwila nieuwagi, zbyt szybkie szycie lub słabe naprężenie materiału, a ząbki maszyny wciągają firankę. Pani w sklepie jak usłyszała co szyję, stwierdziła, że nawet one w swoim punkcie, mają zastrzeżone, że wszystkie firanki wykańczają oprócz tych.

img_6875

IMG_7095

IMG_7096

img_6876

IMG_6881

W przypadku tych spódniczek, całość jest na podszewce. Firanka jest ciężka, a podszewka ją podnosi i usztywnia, co daje dużo lepszy efekt.

IMG_7097

Z resztek standardowo powstał kwiatuszek.

IMG_6120

Na sklepowych półkach leżą inne piękne kolory, a na mojej półce już czeka turkusik, do uszycia którego muszę się odpowiednio nastroić. Mam nadzieję, że efekt będzie powalający.

IMG_7284

Ile tych żabek?

Zwykły wpis

IMG_6271 (2)

Majula jest chodzącą reklamą moich wyrobów, a wyjście do przedszkola jest doskonałą okazją do wystrojenia się w jedną ze spódniczek z kolekcji.

To właśnie tam spódniczki zrobiły takie wrażenie na paniach wychowawczyniach, że poprosiły mnie o uszycie na występ z okazji Dnia Mamy i Taty. Przedstawienie było o żabkach i bocianach i chodziło o ubranie właśnie żabek.

Ile tych żabek? 15!

Żabek było oczywiście tyle co dziewczynek w grupie. Zgodziłam się bez zastanowienia, chociaż nie wiedziałam ile tak naprawdę pracy mnie czeka.

Najgorszy był początek i kwestie organizacji pracy. Jaki materiał? Ile? Gdzie kupić? Zielonych tkanin było mnóstwo, więc kupiłam kilka, ale okazało się, że co jedna to gorsza. Gorsza to znaczy „nie nadająca się” na żabkę.

IMG_7289-002

Za ciemna, za jasna, za sztywna, za lejąca … ciągle były jakieś „za”. Wyłoniony zwycięzca sprawił się idealnie. Niestety ciężko było zaleźć odpowiednią podszewkę potrzebną na część gumkowo-cekinową, dlatego zastąpiona została lycrą w idealnym kolorze.

Dziesiątki metrów lycry, tiulu i cekinów, a do tego wszechobecna zieleń!

IMG_6089

20130504_205412

20130512_211532

IMG_6398

IMG_6413 (2)

IMG_6416 (2)

IMG_6418 (2)

IMG_6419 (2)

Prawie miesiąc pracy, kilkanaście zarwanych nocy, ale efekt był zabójczy!

Dziewczynki miały odpowiednio przygotowane przez panie wychowawczynie żabie opaski i wyglądały przecudnie. Rodzice wiedzieli, że ” któraś mama szyje spódniczki na występ”, ale „myśleli, że to będą zwykłe spódniczki”. AAAAAAAAle byłam dumna i bardzo wzruszona, kiedy pani na koniec publicznie mi podziękowała i dostałam brawa. To było niespodziewane i strasznie miłe!

IMG_6303

20130527_144554

Chcę jeszcze siedem!

Zwykły wpis

Po otrzymaniu pierwszej fufiastej spódniczki (to takie określenie na objętość spódniczki), Majula oznajmiła: Chcę jeszcze siedem!

IMG_5977

Znalazłam na Allegro odpowiednie tkaniny i zabrałam się do pracy. Różowa, niebieska, fioletowa, zielona, żółta, czerwona, fuksja i granat (o tych dwóch ostatnich będzie  w osobnym wpisie). Oczywiście na siedmiu się nie skończyło, bo przecież jest więcej kolorów, a Majula rozpędzona w zamówieniach.

IMG_7275

W Internecie znalazłam całe mnóstwo odnośników „how to make a pettiskirt”, żeby sprawdzić jak to robią fachowcy. Najbardziej spodobała mi się obrazkowa instrukcja z bloga Make It & Love It. Wszystkie tego typu internetowe spódniczki mają wstążki zamiast cekinów, ale to właśnie cekiny w pierwowzorze mnie ujęły.

IMG_7274

Kolejność mojej pracy jest odwrotna, nie wiem czy lepsza, ale zaczynam od podszewki na część gumkowo-cekinową. Normalnie nie obszywam na owerloku, ale ta podszewka tego wymagała. Szerokość tej części jest ‚na oko’, ale przeważnie wychodzi ok. 80-90 cm.

IMG_7169

Tiul cięty jest na paski o szerokości np. 15 cm. Jest to łatwy sposób na pozostałe szerokości, ponieważ górna część ma 10, dolna 15, a falbanki 5 cm (inna wersja: 18-12-6). Na bieżąco wycinam z tych wcześniej przygotowanych potrzebną szerokość, dzięki czemu nie mam niepotrzebnych nadwyżek.

IMG_7181

10 i 15 centymetrowe paski najpierw marszczę, później zszywam razem na owerloku, a następnie do podszewki.

IMG_7162

IMG_7164

IMG_7172

IMG_7175

IMG_7182

Moja spódniczka ma trzy warstwy, u Make It &Love It są dwie, ale na pewno można też zrobić cztery, wtedy przyszyć po dwie z każdej strony. Jeszcze nie próbowałam, ale przy odpowiednim zmarszczeniu efekt końcowy musi być powalający. U mnie z jednej strony przyszyta jest jedna warstwa, a z drugiej dwie.

Na koniec tego etapu, mój ulubiony – falbany. Zwykła maszyna ze stopką, która marszczy i doszywa do gładkiej podstawy jednocześnie. Nie wiem jak działają inne, ale w przypadku mojej stopki, gęstość marszczenia ustawia się długością ściegu i/lub naprężeniem nitki. Objętość spódniczki rośnie w oczach.

IMG_7246

Nigdy nie jestem w stanie policzyć ile materiału potrzebuję. Głównie zależy to od tego jaką szerokość ma część gumkowo-cekinowa i od tego jaki ma być stopień marszczenia.

Doskonale za to wiem ile potrzebuję cekinów, tyle ile wynosi szerokość w pasie – razy trzy. Niestety kolory, które do tej pory potrzebowałam były na pojedynczym sznurku, ale znalazłam też takie, które znacznie ułatwiają pracę. Nie dość, że są na gumce to jeszcze gotowe idealne trzy rzędy.

IMG_7292

Mała galeria Majuli

IMG_6723

img_5994

2013_04_21 (72)