Author Archives: majulowo

Saneczki

Zwykły wpis

Nie mogłam się doczekać kolejnych warsztatów z Agą, niesamowitą osobą z ogromnym talentem, którym cierpliwie się z nami dzieli. Atmosfera panująca podczas spotkań w sklepie ArtPasje jest niepowtarzalna, dlatego dla samego bycia tam, chce się iść.
W ostatnich latach zima kojarzy mi się wyłącznie z brakiem śniegu lub z jego śladową ilością, dlatego z przyjemnością zabrałam się za saneczki, które były tematem dzisiejszych warsztatów. Sanki mogą być ozdobą zimową,  opakowaniem na mały prezencik, albo świecznikiem … chociaż z tym ogniem to bym się trochę bała. Chyba, że to byłby LEDowy ogienek 😉

IMG_7332

Saneczki z Fabryki Weny najpierw trzeba było skleić i pomalować, a potem ozdobić.  Dodatków jak zwykle było mnóstwo m. in.: foamiranowe kwiatki, szyszki, żołędzie, gaza, juta, koraliki, perełki, łańcuszki, gałązki, suszki …. naprawdę wybór ogromny. Wszystkie kwiatki zrobiłam własnoręcznie, nawet moje pierwsze poinsecje.

IMG_7333

IMG_7335

Klejowa pajęczyna została zdjęta, ale na zdjęcia się jeszcze załapała 😉 Bardzo słabo na ich widać, że moje saneczki błyszczą się z prawej i błyszczą się z lewej i błyszczą się jeszcze z przodu i z tyłu też się trochę błyszczą 😀

IMG_7298

IMG_7300

IMG_7324

IMG_7306

IMG_7309

IMG_7312

IMG_7314

IMG_7315

IMG_7317

Legginsy ćwiczebne

Zwykły wpis

Na wakacjach, tuż przed wyjazdem na obóz, Majula zażyczyła sobie legginsy o różnych długościach i w różnych kolorach. Uszyłam długie, krótkie i średnie, w sumie chyba 6 sztuk. Wszystkie zostały przetestowane na żywym organizmie, czy aby na pewno dobrze ćwiczą 😉
Nie wszystkie załapały się na sesję, ale i tak o nich wspomniałam poniżej. Na zdjęciach legginsom towarzyszy (mamusiny sklepowy wybór) rewelacyjna koszulka z Machiko.
Kilometry turkusowej i różowej lycry były prezentem od Cioci Żanetki. Różową zostawiłam na inną okazję, ale z turkusowej jak dobrze pokroję to wyjdzie mi jeszcze z dziesięć par 😉

turkus (1)

turkus (4)

Testowałam na nich renderkę, ale jeszcze nie wiem dlaczego szew się co kawałek urywał.

turkus (6)

turkus (7)

turkus (9)

Krótkie czarne, najulubieńsze, z bawełny, która już nowa wyglądała jak po dziesięciu praniach. Z tej samej tkaniny ma jeszcze takie deko przed kolanko. Krótkie i średnie czarne legginsy uszyłam też z prześlicznej lycry, którą kupiłam z przeznaczeniem na coś dla siebie. Jak zwykle nie wyszło 🙁

czarny (1)

czarny (3)

czarny (4)

Kolejne to kolorowe legginsy za kolano z lycrowej sukienki wyszukanej w sh. Miałam ochotę ją sobie zostawić, ale ostatecznie poświęciłam dla dobra akrobatyki 😉

kolor (1)

kolor (2)

kolor (3)

kolor (4)

kolor (5)

kolor (6)

Legginsy to bardzo wdzięczny produkt do szycia, o ile oczywiście nitka się nie plącze i nie urywa. Wszystkie uszyłam za jednym zamachem. Średnio wyszło by mi ok. 20 minut na sztukę, ale przy jednych walczyłam z renderką, przy innych złamałam ostatnią podwójną igłę i nie mam pojęcia jak to zrobiłam 🙁 Muszę zrobić zapas i poćwiczyć z rendunią, ponieważ Majula już tupie o następne 🙂

Królicze ciapy

Zwykły wpis

Królicze ciapy znalazłam dawno temu TUTAJ. Oczywiście Majula się uparła, że MUSI takie mieć i jak na złość przypomniała sobie o nich w lipcu. Akurat pakowała się na obóz akrobatyczny i stwierdziła, że będą idealne na przerwy w treningach, że mięśnie, że rozgrzane, że stawy, że ….. takie tam! Jakaś motywacja musi być, ale 40 stopniowa temperatura na zewnątrz i niewiele niższa wewnątrz, moją motywację mocno wypierały.

Kapcie z koca, a nawet dwóch (z Ikei oczywiście ;)) w związku z upałami naprawdę powstawały w bólach. Najpierw szare (koc-koc) z różowym środkiem. Majuli OCZYWIŚCIE nie było, kiedy je szyłam, dlatego gotowe były prawie idealne z tendencją do ‚za małe’. Drugie różowo-różowe (koc-dresówka) były w sam raz, uff…

sz1 (1)

Szare były sztywniejsze, ponieważ szary koc był grubszy, a przez to sztywniejszy. Obie pary miały skórzane podeszwy zewnętrzne. Przydasiowe skórzane ścinki dostały drugie życie 🙂

sz1 (4)

sz1 (6)

sz1 (7)

sz1 (8)

sz1 (9)

sz1 (10)

sz1 (12)

sz1 (14)

IMG_7011

r1 (1)

W różowych zrobiłam szersze uszka, szersze cholewki i … wszystko szersze.

Oryginały mają marszczone przody, ale o tym po prostu zapomniałam. W szarych obawiam się, że mogłoby być ciężko, bo grubaśny koc łatwo by się nie poddał, ale w tych różowych dało by się zrobić.

r1 (2)

r1 (3)

Ani do jednych, ani do drugich nie przyszyłam ogonka, ale jak mnie Panna pogoni to będę musiała uzupełnić braki.

r1 (4)

r1 (5)

r1 (6)

r1 (7)

r1 (8)

r1 (9)

r1 (10)

Pomponkowe spodenki

Zwykły wpis

Kupiłam śliczne mini pomponki z myślą, że wykończę coś nimi Majuli. Niestety do żadnej tkaniny mi nie pasowały 🙁 Ostatecznie odwołałam się do znienawidzonej półki pt. przeróbki :/ Znalazłam tam sukienkę, która miała ładny wzór, ale krój już zupełnie nie mój. Córa zaakceptowała i tym sposobem dzień przed wyjazdem nad morze miała pomponkowe spodenki 🙂

02

Wykorzystałam wypróbowany już wcześniej wykrój z Burdy 3/2014 model 142.

04

WP_20170715_13_34_52_Pro

WP_20170715_13_35_17_Pro

Foamiranowe kartki na bogato

Zwykły wpis

Ostatnią sobotę spędziłam w ArtPasji na kolejnych warsztatach z cudowną Agnieszką Cebulą. To był mój trzeci raz i tym razem tworzyłyśmy „kartki na bogato” 🙂 Pierwsze były kwiatki, na których odkrywałam tajemnice foamiranu, a na drugich budki. Całą wiedzą na warsztatach Aga przekazuje w niesamowicie miłej atmosferze, dlatego już nie mogę doczekać się następnych 🙂

Obie kartki otrzymały ślubne napisy, ale to akurat w razie innej potrzeby można zmienić. Na pierwszą kartkę otrzymałyśmy do wykorzystania zestaw różnych elementów: bazy kartkowe, papiery, gazę, koronkę, wstążkę, kolorowe guziki i koraliki. Oprócz kwiatków z zestawu można było oczywiście całe mnóstwo innych kwiatków i dodatków dobierać do woli.

pion (9)

pion (11)

pion (10)

pion (8)

pion (7)

pion (6)

pion (4)

pion (3)

pion (2)

Druga kartka wymagała więcej wyobraźni, ponieważ była dużo bardziej mediowa. Na początku uczyłyśmy się jak zrobić dwie łatwe różyczki, które użyłyśmy wraz z innymi kwiatkami. Tak jak przy pierwszej kartce oprócz kwiatów wykorzystałyśmy różne materiały: maski, pastę strukturalną, koraliki, koronkę, gazę, metaliczną pastę woskową, różnej wielkości kulki 3d, brokaty, farby…

poziom (2)

poziom (3)

poziom (10)

poziom (9)

poziom (8)

poziom (7)

Efekt? Kartki naprawdę wyszły „na bogato” 🙂 Ja jestem bardzo zadowolona 😀 Agnieszka dziękuję!

Krakowianka z Bronowic

Zwykły wpis

W szkole Majuli i Panicza, każdego roku w maju obchodzony jest Dzień Patrona – Lucjana Rydla. Tego Pana z Bronowic, Rydlówki, Wesela i Wyspiańskiego 😉 W tym roku naprawdę pięknie przedstawiły życie Patrona dzieci z dwóch klas w tym z klasy mojej Córy. Na ten właśnie dzień szykowałam ostatnio dwa konie, ale to nie jedyna rzecz, która była niezbędna.

WP_20170530_17_23_17_Pro

Drugą okazał się strój krakowski. Niestety w Majulowej szafie nigdy takowego nie było, a moje umiejętności są słabiutkie żeby pokusić się na uszycie gorsetu. Przywiozłam z rodzinnego domu części strojów, które nosiły moja babcia, mama, siostra i na końcu ja. Spódnice, gorsety, bluzki, fartuszki i wianki, ale z całego zestawu do wykorzystania nadawał się po odświeżeniu tylko jeden gorset. Miałam nadzieję, że uda mi się wypożyczyć brakujące części stroju, ale tak się „dogadałam” z panią ze znajomego zespołu, że minęłyśmy się szerokim łukiem. Pozostało mi to co zwykle … improwizacja!

Przeszukałam szafy i znalazłam wianek, który jakiś czas temu uwiłam z nie pamiętam jakiej okazji.

IMG_6526

Różana spódnica z halką też tam były.

IMG_5466

Drewniane korale o różnych wielkościach i pięknym czerwonym kolorze kupiłam na sztuki na Allegro. Wystarczyło nawlec na sznurek i dołączyć zapięcie.

IMG_6537

Największy problem był z koszulą i fartuszkiem. Może z fartuszkiem mniejszy, ponieważ bardzo szybko uszyłam go z babcinej haftowanej halki, którą znalazłam w przydasiach 😉

Koszula też nie byłaby jakimś strasznym problemem gdyby nie to, że była 21.00, a występ o 9.00 czyli za 12 godzin.  😉 Nie maiłam czasu racjonalnie myśleć, dlatego realizowałam pierwsze myśli i pomysły, które wpadały mi do głowy. Przypomniałam sobie, że do pudła ‚za małe’ odłożyłam wyjściową koszulę Panicza. I tak: obcięłam rękawy, odprułam kołnierz i jedną warstwę karczku, przecięłam na pół plecy i brutalnie zwęziłam. Do dekoltu i rękawów doszyłam delikatną gumkę i haftowaną taśmę, którą znalazłam razem z halką, tą na fartuszek. Listwę z przodu z guzikami zostawiłam, ponieważ nie było czasu na zmianę, a przecież schowana była pod gorsetem 😉 Biel koszuli od bieli haftu trochę się różniła, ale improwizacja rządzi się własnymi prawami 😉

IMG_6523

IMG_6519

IMG_6520

Kiedy ja kończyłam kompletować strój, moja Panna już dawno spała, dlatego zaraz rano zaspaną Majulę ubrałam w całość, żeby sprawdzić co ew. można jeszcze (tak na bardzo szybko) poprawić. Na szczęście efekt był zadowalający, zwłaszcza samą zainteresowaną 😀

WP_20170530_06_44_20_Pro

Na koniec wystarczyło tylko zapleść warkocze i dowiązać czerwone kokardy. Piękna ta moja Krakowianka z Bronowic 🙂

Falbaniasta asymetria

Zwykły wpis

Koleżanka poprosiła mnie o tę spódnicę przed Sylwestrem. Drugą szyłam w ub. tygodniu. Zwykle kiedy mam robić coś czego nigdy wcześniej nie popełniłam, to muszę się trochę podoktoryzować, a że nie jestem fanką asymetrii to tym razem było dokładnie tak samo.
Spódnica z koła z przesuniętym środkiem. Falbany nachodzą na siebie na bazie z podszewki i na całości podszyte podszewką. Jak dla mnie za dużo liczenia i rysowania, ale pewnie przy dziesiątej miałabym opracowany łatwiejszy system 😉 Ogólnie sporo pracy, ale efekt zabójczy! 😀

IMG_6019

Z pierwszej wersji mam tylko zdjęcia z przymiarki.

1_lafirynda

Druga ma trochę dłuższy przód, ale właścicielka postarała się o porządną sesję 😉 Dzięki Aniu za zdjęcia 🙂 Wyglądasz szałowo!!!

33_1

3

03

9_2

01

55