Mediowy album – warsztaty scrapowe

Zwykły wpis

Od lat obserwuję poczynania scraperek, ponieważ bardzo bardzo baaaardzo podobają mi się wszelkie prace wykonane tą techniką. Dwa lata temu w ramach imprezy Craftshow byłam na warsztatach z Anią ze Skrapowiska i usiłowałam okiełznać białą przestrzeń i stworzyć własne LO. To było moje pierwsze spotkanie scrapowe, którego efektem było to:

karina

Zdjęcie, które wykorzystałam, zrobiła cztery lata temu, podczas upalnej lipcowej sesji Kasia ze Sweetkid.

Kolejne warsztaty (już po dwóch latach) to właśnie album. Zakochałam się w pracach Doroty i kiedy usłyszałam, że poprowadzi warsztaty „tuż za rogiem”, od razu się zgłosiłam. Oczywiście przez ciągłe szycie spódniczek, od poprzednich warsztatów nie zrobiłam nic co by mi przybliżyło w praktyce technikę scrapbookingu.
W teorii niektóre pojęcia usłyszane podczas spotkania były mi znane i wiem np. co to maski, stemple, media, kity czy embossing, ale „gesso”? ….. mnie pokonało 😉 Na szczęście w trakcie tych pięciu godzin wszystko się wyjaśniło i wyszłam stamtąd taka mądra, że hej 😉

Relacja z warsztatów do zobaczenia TUTAJ, a mój pierwszy album tutaj 🙂

img_5747

Ostatecznie jestem całkiem zadowolona, chociaż długo walczyłam z opanowaniem nerwowego drżenia rąk, tym bardziej, że otaczały mnie osoby, które są mistrzami w tym fachu 😉

img_5748

img_5749

img_5751

img_5753

img_5755

img_5757

img_5759

img_5761

img_5763

img_5764

img_5765

img_5768

img_5769

img_5771

img_5772

img_5774

img_5775

img_5778

img_5781

img_5782

Od kiedy podglądam wszystko co scrapowe, zamarzyłam sobie album komunijny wykonany tą techniką. Komunia mojego Panicza była w maju, ale brak umiejętności mocno ograniczał mój zapał, a chęci to nie wszystko.

W październiku odbędzie się kolejna impreza Craftshow. W programie jak zwykle warsztaty, a przecież to trening czyni mistrza 🙂

Szyciowy odwyk

Zwykły wpis

Koralikowe bransoletki postanowiłam robić, a przynajmniej spróbować, po przeczytaniu wpisu na blogu Zapomnianej Pracowni. Jakoś na początku nie wierzyłam, że mi się uda, ale szybko się przekonałam dlaczego nazwała to „zarazą”. W każdej wolnej chwili nawlekałam lub dziergałam gotowe sznurki.

Wzory na bransoletki znajdowałam wszędzie m. in. na stronach: WeraphHandmade4u.artDziergadełka JPo czy całe mnóstwo na Pinterest. Zmieniałam kolory, szerokości, a także tworzyłam własne schematy dzięki programowi DB-BEAD. Takie nowe uzależnienie i odwyk od szycia. Po jakimś czasie wszystko wróciło do normy, ale przyznam, że koralików już dawno nie dotykałam.

Ten wzór był pierwszy jaki zrobiłam. Później następna taka sama i następna i tak powstało ich kilkanaście, ale sama ciągle jej nie mam.

szp_6

Już po pierwszych paru bransoletkach wiedziałam, że muszę sobie usprawnić start i na koniec każdego sznurka nawlekałam po kilka rzędów jednakowych koralików. Jeśli bransoletka była np. na 8 koralików w rzędzie to nawlekałam po 8 koralików w trzech kolorach, żeby wiedzieć, który następny. Wcześniej strasznie mi się mieszały i prułam po kilka razy.

IMG_4423

Bardzo mi się podobają cieniowane bransoletki, ale dopasowanie kilku odcieni jednego koloru było niezłym wyzwaniem. Nie pamiętam, w którym miejscu internetowych czeluści przypadkiem znalazłam dziecinnie proste rozwiązanie: przeźroczyste koraliki i cieniowany kordonek! Trochę się wrednie robi, bo akurat ten kordonek się rozwarstwia i wszystko się plącze, ale efekt jest super. Oczywiście robiłam kilka razy, ale też nie mam, bo ostatnią zdjęłam z ręki i oddałam siostrze. Kolejna na liście „do zrobienia!”

szp_9

IMG_5251

Czarna mat-błysk też jest moją ulubioną i też robiłam kilka razy, ale w odróżnieniu od innych tę mam 🙂 W innych kolorach połączenie wersji mat-błysk wygląda równie ładnie.

cz_2

Kwiatuszkowe biało-różowe bransoletki zrobiłam dla malutkich dziewczynek i to były jedyne, do których użyłam zapięcia niemagnetycznego.

IMG_4322

Ta jest Majuli. Moja Panna nie chciała tylko różowych kwiatków, dlatego ma jeszcze niebieskie. Zapięcie zdobi srebrna koniczynka.

IMG_4380

Poniżej galeria przeróżnych bransoletek. Jedne na 6, drugie na 8 koralików. Chyba nie robiłam grubszych. Bardzo lubię efektowne gąsieniczki, chociaż na pewno szybciej robi się zwykłe okrągłe.

Tutaj jeden wzór, te same, ale zmienione kolory .

IMG_4384

IMG_4689

IMG_5070

IMG_5071

Bardzo, naprawdę bardzo podobają mi się wzory tworzone na podstawie barw prawdziwych węży. Znalazłam je na Pintereście, ale przy niektórych bardzo improwizowałam, bo jakość schematu była kiepska.

blog21

blog2

blog2

blog23

blog24

Te trzy poniżej to też węże, ale wzory gdzieś mi wypełzły 😉

wąż_1

ż_1

wąż_4

A tu już cała reszta, którą zdążyłam popstrykać zanim wyszły. Jak tak patrzę na nie to aż mi się znowu chce je robić, ale na razie muszę szyciowo obrobić to co pilne, a potem do nich wracam. Może tak sobie ustalę, że raz szycie, raz koraliki 😉

zb_1

zb_4

zb_5

zb_6

zb_7

Aaaaaaaa….niedawno przecież zrobiłam kolczyki! Czarny mat-błysk. Jak na pierwszy raz to super, prawda? 😀 Podpowiedź jak je zrobić znalazłam na Passart.pl.

WP_20160521_12_03_11_Pro

Rozsądek podpowiada mi „szyj, bo termin goni!”, ale jak tylko skończę, to tak jak już pisałam wyżej, wracam do koralików. Postanowione 😀 Czyli za jakieś 2-3 tygodnie ;(

Spódniczki z prostokąta

Zwykły wpis

Ostatnio często szyję spódniczki z prostokąta i zdarza się nawet, że niczego nie zepsuję 😉 Pokażę Wam tutaj dwie ostatnie: pierwsza doszyta do gumki (pantera), druga z gumką wciąganą w tunel (krakowianka).

Panterkową sukienkę w rozmiarze blisko 60 kupiłam w SH. To ewidentnie była jakaś nieudana próba szycia, ale nawet ja mając taką tkaninę, nie poddałabym się tak łatwo. Nie wiem co to jest, ale super się kroi i szyje, nie mnie się, a do tego jest naprawdę ładna. Od roku Majula jest zakochana w zwierzęcych motywach i głównie ze względu na nią zwróciłam uwagę na tę sukienkę.

IMG_5389

IMG_5392

IMG_5509

Spódnicę po pierwszym razie skracałam o 10 cm, bo Majula się uparła, że ma być na 40, a nie 30 cm. Oczywiście na moje pytanie ‚dziecko jak ty wyglądasz?’ odpowiedziała pytaniem zgodnie z prawdą ‚jak łajza mamusiu?’

IMG_5514

IMG_5519

Druga spódnica to był absolutny spontan, ponieważ Majusia przypomniała sobie, że ‚na jutro’ ma mieć strój krakowski. Pani wychowawczyni jej powiedziała, że jak go nie ma to niech przynajmniej ma na głowie wianek, który robiłyśmy na pierwszy dzień wiosny. Panna jednak głośno powiedziała to o czym ja po cichu myślałam, że można uszyć, tym bardziej, że od roku miałam na stanie regionalną tkaninę, efekt folkowej wymiany z Kamilą 🙂

Prostokąt z dwóch szerokości, czyli jakieś 280 cm, stworzył mocno zmarszczoną spódniczkę.

IMG_5477

Halkę z podwójnego koła zakończoną haftem celowo uszyłam oddzielnie, bo przecież można ja wykorzystać w innym zestawie. Mam jakiś sentyment do wystających spod spódnicy falban, chociaż nie do końca wiem skąd mi się to wzięło. Serową spódnicę uszyłam bardzo podobnie, ale wtedy obie części tworzyły całość.

IMG_5465

IMG_5461

IMG_5482

IMG_5466

 

Wiosenne legginsy i spódnica

Zwykły wpis

Niedawno moja Panna uznała, że nie ma się w co ubrać i zażyczyła sobie legginsy. Bardzo lubi spódniczki, ale jednak getry do szkoły są wygodniejsze. Pani każe – sługa musi, dlatego niewiele myśląc usiadłam i uszyłam.

Chwilę mi zajęło zanim sobie przypomniałam gdzie widziałam super sposób na legginsy, ale jak już na to wpadłam to od razu uszyłam dwie pary. Tym genialnym źródłem jest Pracownia Jan Leśniak, którą odkryłam podczas konkursu Szyciowy Blog Roku: TUTAJ jak zrobić formę, a TUTAJ jak uszyć.

Obrazek_1459875108

IMG_5294

IMG_5296

IMG_5291

Wersję motylkową szyłam jako drugą i deko sobie (chyba) uprościłam, ponieważ nie kroiłam osobno pasa, tylko zrobiłam go dokładnie tak jak wykończenie nogawek.

Obrazek_1459875043Obrazek_1459875047

Obie bawełny, z których  szyłam, kupiłam kilka lat temu na Allegro. Z jednej popełniłam kiedyś zamówiony przez Majulę kapelusz, ale i tak ciągle miałam ich sporo, dlatego od razu uszyłam znalezioną w tej samej Pracowni spódnicę. Pojawiła się na blogu we wpisie o wianku i miała być bohaterką następnego, ale cóż, jakoś tak wyszło 😉

IMG_5331

IMG_5326

IMG_5324

IMG_5318

IMG_5315

Niestety moja bawełna nie układa się tak ładnie jak w instrukcji, ale tłumaczę to tym, że spódnica jest po prostu dłuższa i cięższa 🙂

Ogromnym plusem było to, że pierwsze legginsy szyłam niecałą godzinę, ale z drugimi wyrobiłam się w pół. Uwielbiam taką pracę, dlatego myślę, że te ‚przepisy’ nie raz jeszcze wykorzystam, a dodatkowo już ostrzę nożyczki na rzeczy, które są w innych tutorialach przygotowanych w Pracowni.

Koszulki z sercem

Zwykły wpis

Koszulkowy dwupak kupiony w sieciówce można odmienić w piętnaście minut.  Majula nie uznaje gładkich koszulek, ale te kupiłam z premedytacją. Wiedziałam, że gdzieś mam ukryte szyfonowe serca odprute wcześniej z innych bluzek, które wylądowały w … archiwum 😉

IMG_5522

Aplikacje w oryginale przyszyte były bardzo oszczędnie, bo tylko w kilku miejscach złapane pojedynczą nitką.

IMG_5524

IMG_5525

Aplikacje przyszyłam ręcznie, ale włożyłam w to trochę więcej serca niż poprzedni przyszywacz 😉

A to już sama Gwiazda 🙂

IMG_5526

IMG_5530

Wiosenny wianuszek

Zwykły wpis

W szkole pierwszy dzień wiosny obchodzony jest bardzo kolorowo. Z tej okazji, od kilku lat, we wszystkich tego typu instytucjach zapanowała moda na ubiór bardzo słoneczny, kwiatowy i jak najbardziej wiosenny.

IMG_5290

Na tę okoliczność Majula i ja zmajstrowałyśmy wianek z tego co było w domu. Przecież niczego tu się nie wyrzuca, bo zawsze może się przydać i tak na przykład bazą była otulinka do rurek, która została nam ze szpulkowego organizera. Maki i rumianki robiłyśmy do jasełkowego koszyka z kwiatami, który był darem od krakowskich kwiaciarek dla małego Jezuska. Kupione „przy okazji” hawajskie kwiatowe wieńce też się przydały 🙂

wianek

Otulinkę skleiłyśmy klejem na gorąco. Ciężko było, bo oczywiście wysoka temperatura topiła piankę, ale dla bezpieczeństwa i estetycznego wyglądu zabezpieczyłyśmy bazę żółtą wstążką. Potem już tylko kwiatki. Zaczęłyśmy od tego co już miałyśmy czyli maki i rumianki. Potem improwizacja z kwiatami z różnych hawajskich zestawów: bławaty i to coś fioletowe z żółtym bibułkowym środkiem.

IMG_5283

Malusie słoneczniki i drobne kwiatuszki na gałązkach dostałyśmy od Babci Izy. Wcześniej przekonałyśmy ją, że u niej tylko stoją i się kurzą, a nam na pewno się przydadzą 😀

IMG_5286

IMG_5306

IMG_5308

Majula może trochę przesadziła z wiosennym doborem stroju, ale była zachwycona efektem końcowym. Na zdjęciu spódnica, którą uszyłam zaraz po tym jak skończyłyśmy wianek, ale o tym w następnym wpisie 🙂

IMG_5313

Pompon z rolki

Zwykły wpis

Myślę, że pompony to jednorazowa przygoda, bo jakoś nam ze sobą nie po drodze. Te były dla siostry, jako dekoracja do sklepu z odzieżą dziecięcą i podobno wyglądają super i się podobają, zwłaszcza dzieciom 🙂

IMG_5080

W Internecie jest mnóstwo filmów instruktażowych, a mimo to najwięcej trudności miałam z przycięciem do kształtu idealnej kuli.

IMG_5109

Wszystkie pompony powstały bardziej metodą prób i błędów, niż celowym i przemyślanym sposobem. Na każdy zużyłam inną ilość tiulu, nawet na te z jednego „wykroju” 🙂 Na zdjęciach dokładnie widać, że jedne są bardzo gęste, a inne przeźroczyste 😉

IMG_5087

Kupiłam tiul w rolkach, który w opisie miał napisane „sztywny”, a w rzeczywistości był miękki i nawet taki pomponowy laik jak ja, zorientował się, że efekt będzie marniutki ;/ Wiszą i dekorują, ale lepiej nie ruszać 😉

IMG_5103

IMG_5104

IMG_5111

IMG_5118

Ten zielony jest ma w rzeczywistości dużo bardziej intensywny kolor. Zużyłam na niego ok. 80 m tiulu o szer. 15 cm. Miałam taką sporą rolkę o dł. 92 m i nawijałam bez opamiętania 😉 Pompon ma ok. 50 cm średnicy i jest bardzo gęsty 🙂 Tiul bardzo sztywny, więc idealny do tego typu prac.

IMG_5177

IMG_5180

Ten uwinęłam z reszek, które pozostały po olbrzymiej zielonej kuli. Jest zgrabniutki, ale rzadki, może dlatego łatwiej mi go było ostrzyc 😉

IMG_5187

Obiecałam Majuli, że zrobię kiedyś pomponki do „jej” pokoju, ale na razie ma wspólny koedukacyjny pokój z Paniczem i na zmiany się nie zanosi, przynajmniej w najbliższej dekadzie 😉