Kolorowy zawrót głowy

Zwykły wpis

Mówi się, że „postanowienie noworoczne to coś o czym każdy zapomina w drugim tygodniu stycznia”, dlatego wbrew temu powiedzeniu bardzo starałam się trzymać mojego, że codziennie będę uskuteczniać jakiś rodzaj rękodzieła: szycie, prucie, dzierganie, tworzenie przedmiotów biżuteriopodobnych lub dekoracyjnych.

Zgodnie z tym założeniem 13 stycznia wysłałam 13 puchatych spódniczek do nowych właścicielek :)

Spódniczki były w 7 kolorach: po dwie liliowe i różowe…

IMG_2560-001

niebieskie i zielone….

IMG_2562-001

IMG_2563-001

czerwone i czarno-szare…

IMG_2565-001

IMG_2567-001

oraz jedna pomarańczowa:)

IMG_2569-001

Taka pomarańczka na torcie ;)  Majula stwierdziła, że jest jej smutno, że pomarańczowa jest tylko jedna, bo to przecież taki śliczny kolor.

IMG_2570-001

Spódniczki w komplecie miały kwiatuszek, który można dopiąć do opaski na główkę, spinki typu krokodylek, ozdoby na rączkę lub do samej spódniczki.

IMG_2611

Mimo, iż było mnóstwo pracy, szyło się bardzo przyjemne. Puchatki wszystkie razem wyglądają tak!

IMG_2580-001

Imprezowa spódniczka z koła

Zwykły wpis

Kolejna pilnie potrzebna kręcąca spódniczka powstała w niecałe dwie godziny.

Dwie wygrzebane w sh spódniczki M&S w dwóch zbliżonych rozmiarach, zostały rozcięte i zeszyte. Spódniczki miały po trzy warstwy: na spodzie czerwona podszewka, w środku pastelowo-fioletowe coś między tiulem, a siateczką, na wierzchu koronka haftowana cekinami. Bardzo chciałam utrzymać tę kompozycję, bo przebijający przez czerwoną koronkę tiul dawał ładny efekt.

IMG_2410

IMG_2411

Część paskową musiałam zrobić od początku, ponieważ oryginalne miały różne szerokości, a miałam za mało czasu, żeby się bawić ich dopasowaniem. Zwykła podszewka i gumka to najszybszy sposób, a efekt końcowy jest całkiem znośny.

IMG_2415

Z dwóch niespecjalnie szerokich spódniczek wyszła jedna z koła.

IMG_2432

Majula była zachwycona i dostała jakiegoś skoczno-kręconego szału ;)

IMG_2421

IMG_2425

IMG_2427

IMG_2428

IMG_2429

Gwiazda na choinkę

Zwykły wpis

Kilka lat temu szukałam pomysłu na czubek choinki i znalazłam super instrukcję na tę gwiazdę. Robię nową każdego roku, ponieważ robi się bardzo szybko, a przy okazji inaczej ;)

Instrukcja wraz z szablonem dostępna tutaj.

Za pierwszym razem trzymałam się bardzo dokładnie instrukcji, łącznie z papierem falowanym, ale zwykły blok techniczny czy tekturowe opakowanie po pizzy też się sprawdza ;)

IMG_2488

W tym roku miałyśmy z Majulą mały konflikt: złota czy srebrna? Ostatecznie jest troszkę taka i troszkę taka :)

IMG_2496

Bez przymiarki nie wyjdzie ;)

gwiazdkowanie

Świąteczna girlanda typu cotton balls light

Zwykły wpis

Na szczęście Róża nie ma jakiejś niezidentyfikowanej balonikowej choroby, to tylko malutkie rączki Majuli podprowadziły wodne baloniki na girlandę i oblepiły nimi misia.
IMG_2443

Taka girlanda już od jakiegoś czasu chodziła mi po głowie, ale baloniki ciągle nie stawały na mojej drodze. Pewnego dnia Kasia ze Sweetekid podrzuciła mi kilkanaście, więc mogłam zabrać się do pracy. Klej Vikol został mi po serwetkowej lampie, a włóczka w świątecznych kolorach też gdzieś się znalazła.

Włóczkowe kulki są bardzo proste w wykonaniu, a do tego w Internecie jest mnóstwo instrukcji. Ja podglądałam Zakątek Inspiracji.

Nie bardzo lubię się babrać w kleju, ale dzięki pomocy niezastąpionej Cioci Moni, kulki błyskawicznie suszyły się na patyczkach. Po 12 godzinach już były gotowe do następnego etapu.

IMG_2457-001

Wystarczy zrobić dziurkę w baloniku, a dalej sam się odkleja, wydając dźwięk pękającego lodu, prawie tworząc zimową atmosferę ;)

IMG_2460-001

Do pustych kulek wsadzamy lampki i girlanda gotowa :)

IMG_2490-001

IMG_2491-001

Kosz maków i rumianków

Zwykły wpis

20141217_161513

„Od kwiaciarek spod Sukiennic z krakowskiego rynku,
przyniosłyśmy kosze kwiatów: maków i rumianków”

Jasełkową kwestią, zwłaszcza jej drugą częścią, Majula załatwiła mi kolejną robotę na dużą część dnia i jeszcze większą nocy. Maki, rumianki i oczywiście kosz! Efekt końcowy bardzo się podobał i wiele razy pytano mnie o metodę tworzenia takich kwiatków, dlatego pomyślałam, że opiszę, może jeszcze komuś przyda się taka wiedza.

Jeśli ktoś oglądał naszego aniołka, to kojarzy zabójczą czerwoną haleczkę, z której odpruwałyśmy piórka na wykończenie skrzydełek i aureolki. Pozostałą czerwoną część pocięłyśmy na maki :) Krążki opaliłam nad świeczką i połączyłam wraz z kawałkiem czarnego, również opalonego, spódniczkowego tiulu. Do środka doszyłam pęczek z czarnego kordonka, a końcówki zaznaczyłam białym lakierem do paznokci.

IMG_2323

IMG_2325

IMG_2341

Patyczki dostałam od koleżanki, która znalazła je przy przeprowadzce gdzieś głęboko w szafie i stwierdziła, że na pewno kiedyś je do czegoś wykorzystam.

IMG_2343

Patyczki owijałyśmy z Majulą zieloną bibułą, a z doklejonymi do nich filcowymi półkrążkami stworzyły łodyżki, zarówno maków jak i rumianków.

IMG_2346

IMG_2349

Rumianki początkowo miały być z bibuły, ale przyznam się, że do tak wypasionych maczków, zwykła bibułka mi po prostu nie pasowała. Do wycinania rumianków podeszłam bardzo ambitnie i technicznie ;)

IMG_2344

Składanie części kwiatka to powtórka z maczków. Środek rumianka miał być z drobnych żółtych koralików, ale okazało się, że albo wyszły, albo po prostu mi się wydawało, że takie mam, dlatego filcowe kółeczko maźnięte zostało gorącym klejem i utopione w kaszy kukurydzianej.

IMG_2350

Wyzwaniem są dla mnie takie sytuacje jak ta z koralikami. Na milion procent byłam pewna, że je mam, dlatego kiedy okazało się, że jest zupełnie inaczej, najpierw wpadłam w panikę, ale natychmiast zaczęłam szukać innej opcji. Tym razem zawędrowałam do kuchni, gdzie znalazłam kaszę, o której istnieniu (dla odmiany) nie miałam pojęcia.

Wcale nie żałuję koralików, ponieważ kasza prezentuje się naprawdę bardzo ładnie, prawda? :)

IMG_2354

Jeszcze tylko listki i ……

IMG_2359

………..taaaaadaaaaaaaaaaammmmmmmm……..

IMG_2379

aaaaaaa… jeszcze kosz. To była roleta na okno do samodzielnego montażu. Cóż, pierwsza przeze mnie powieszona, dlatego pierwsza spadła, a że takich rzeczy się nie wyrzuca (bo przecież na pewno się przyda), więc została i dostała drugie życie :)
Kosz wypełniony jest zieloną bibułą i styropianowymi płytkami, do których zostały wbite kwiatki.

IMG_2384

Kosz miał być przewiązany wstążką z wielką kokardą, ale ją sobie odpuściłam, tym bardziej, że Majula spała, a rano …. reklamacji nie uwzględnia się ;) Wystarczająco mnie osłabiła, kiedy rano wstała i powiedziała: „Mamusiu piękny, ale ….. gdzie kosz ma ucho???”

I co ja mam z nią zrobić? Nic, muszę kochać ;) :D

 

Majula na anielskim podium

Zwykły wpis

Przedszkolny konkurs na rodzinnego anioła to bardzo ważne wydarzenie, dlatego nie powinno się przygotowania pracy zostawiać na ostatnią chwilę. Niestety czas tak szybko mija, że nie wyrobiłyśmy się z Majulą wcześniej, dlatego nasz aniołek dotarł do przedszkola w ostatnim regulaminowym dniu.
Zgodnie z nim aniołka miało stworzyć dziecko wraz z rodzicami, rodzeństwem lub innym członkiem rodziny. Co trzy głowy to nie jedna, dlatego w naszej ekipie byli: Majula – projektant oraz koordynator projektu, Michałek – ciało doradcze i opiniotwórcze oraz ja mama – mrówka robotnica, człowiek z łopatą – czyli główny wykonawca. Usprawiedliwieniem mojego stanowiska był gorący klej, jako błyskawiczna metoda łączenia wszystkich elementów.

aniołek

Majula stworzyła projekty naszej figurki i jedyną pewną decyzją było, że nasz aniołek miał być stojący. Najpierw podstawą miała być butelka, potem styropianowy stożek, ale ostatecznie padło na skręconą z tektury bazę. Później już tylko srebrna bibuła (szczerze mówiąc nawet nie wiem skąd takie cudo mam w domu), tiul z resztkowego kosza, styropianowa bombka z ubiegłorocznych przygotowań świątecznych dekoracji i zdobyczna włóczka na włoski.

Pierwsza propozycja na włosy nie przeszła, była za bardzo roztrzepana ;)

IMG_2180

Dopiero następna włóczkowa wersja została zatwierdzona. Włosy powstały na podstawie genialnego tutoriala znalezionego w czeluściach internetu, z tym że ja je po prostu przykleiłam, najpierw tam gdzie w instrukcji jest szew maszynowy, a potem bezpośrednio do głowy. Ale i tak uważam, że przeszycie tego na maszynie to rewelacyjny pomysł i przy następnej okazji na pewno go wykorzystam.

IMG_2210

IMG_2245

W międzyczasie kontrolowałyśmy postęp wykluwania się, podrzuconego przez św. Mikołaja, kukułczego jaja, choć tak naprawdę było to jajo dinozaura, które po 48 godzinach wyglądało tak:

IMG_2172

A po następnych 24 tak:

20141212_194404

Do pomocy przy tworzeniu figurki aniołka, użyty został ciężki sprzęt, bez którego ta trudna misja na pewno nie powiodła by się ;)

IMG_2192

Na etapie skrzydeł przypomniałam sobie, jak moja mama robiła mi anielskie skrzydełka do przedszkola i tą samą metodą zrobiłyśmy takie malutkie. Zanim jednak sięgnęłyśmy po bibułę, Majula uparła się, żeby skrzydła były z piór. Na szczęście już na samym początku miała dość, bo nie mogła okiełznać latających wszędzie piórek.

IMG_2216

Kompromisem były piórka na skrzydełkach i jako aureolka, odprute z tej zabójczej haleczki :D Nie wyjęłam jej z własnej szafy, tylko dostałam od siostry, która właśnie dla tych piórek wygrzebała ją w sh.

IMG_2213

IMG_2239-001

Widziałam kiedyś takich małych kolędników zrobionych z tekturowej rurki po papierze toaletowym, którzy trzymali malusie karteczki z nutkami. Bardzo mi się to spodobało, dlatego podrzuciłam Majuli pomysł na to co będzie trzymał nasz aniołek w swoich papierowych łapkach. Pomysł został zaakceptowany, ale był mój, więc (chyba za karę, że się za bardzo wtrącam) musiałam pół nocy siedzieć, rysować pięciolinie na papierze do pieczenia i pisać nutki kolędy „Bóg się rodzi”.

IMG_2244

IMG_2236

Michałek po zakończeniu każdego kolejnego etapu, pytany o opinię grzecznie podnosił dwa kciuki, natomiast Majula musi popracować nad motywacją swoich pracowników. Mimo tego iż mówiła, że nasz anioł jest najpiękniejszy na świecie, to zaraz po tym dodawała „Natan i tak wygra”.

Prac było tak dużo, że podzielono je na przestrzenne i z masy plastycznej. W kategorii prac przestrzennych oczywiście wygrał Natan :)
Majuli troszkę było smutno, ale po pierwsze spodziewała się tego, a po drugie …. drugie miejsce, nawet jedno z trzech drugich, to bardzo dobre miejsce :)

20141212_160753

Wężowe spodnie

Zwykły wpis

Pierwszy raz zobaczyłam te spodnie u Eluchy i chociaż zazwyczaj unikam wzorów na tkaninach, to w tym wężowym dżinsie zakochałam się od pierwszego spojrzenia. Moje spodnie uszyte są na podstawie tego samego modelu czyli 115 z Burdy nr 3/2014. Mimo, iż to prosty model w „szkole szycia”, do tego wąż, to zabierałam się za niego jak za jeża.

Najtrudniej chyba było dopasować wzór, bo sam materiał fajnie się szył. Miałam wrażenie, że jest miękki jak aksamit, może tylko meszek ma mniejszy ;) Oczywiście nie obyło się bez prucia, szycia i znowu prucia i znowu szycia i …..

IMG_2087

IMG_2073

IMG_2074

Spodnie po uszyciu delikatnie wyprałam w rękach i chociaż były dopasowane to po wysuszeniu okazało się, że bez rozpinania mogę je założyć. Niestety miałam również wrażenie, że efekt siedzenia po wstaniu z krzesła zostawał, a chodzi mi tu głównie o wypchaną pupę i kolana. Może ubrania uszyte z tkanin z lycrą powinny być bardziej dopasowane? A może powinnam je po prostu wrzucić do pralki, niekoniecznie na gotowanie ;)

IMG_2077

W spodniach obniżyłam stan o ok. 3 cm i zwęziłam nogawki, dzięki czemu powstały rurki – biodrówki.

IMG_2110

IMG_2129

Trzy razy podchodziłam do robienia zdjęć, ponieważ ciągle za ciemno, za ponuro, a jak światło było w miarę to jakieś dzieci mnie obłaziły i też niewiele z tego wychodziło ;)

IMG_2135

IMG_2141

Końcowy efekt wydaje się wyglądać całkiem nieźle. Wiem co mogłam zrobić lepiej i na pewno skupie się na tym przy następnych spodniach.