Wiosenne życzenie Majuli!

Zwykły wpis

IMG_9281

Tylko Majusia z naszej trójeczki nie miała szlafroczka i w razie potrzeby korzystała z mojego lub brata. Już od dawna prosiła mnie o swój własny, a podwoiła starania, kiedy obiecałam, że jej go uszyję. Ostatnio pojechałyśmy do Matexu po materiał na sukienkę dla koleżanki, a zupełnie przypadkiem wyszłyśmy ze ślicznym polarkiem na wymarzony szlafroczek dla mojej panny. Normalnie cud, miód i orzeszki! ;)

Przez dwa dni, zakupiony kupon polarowy, służył do zawijania i robienia z dziecka naleśnika. Nawet zaproponowałam samej zainteresowanej, że może jej z tego uszyję kocyk, ale niestety, propozycja nie przeszła.

Pamiętałam, że  w Burdzie dla dzieci nr 1/2013 widziałam prosty model, ale mój problem polegał na tym, że Majula domagała się szlafroka z kapturem. W przepisie nie było, a że uparta jestem to tak kombinowałam, że w końcu wykombinowałam piękne i wielgachne kapturzysko.

szlafroczek

Na szczęście już na początku darowałam sobie trzymanie się instrukcji w Burdzie co zazwyczaj doprowadza mnie do szału i szyłam według własnego planu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przy krojeniu, miejsca łączeń np. rękawów czy talii, zaznaczałam nitką, ponieważ na tej łące ciężko by mi było znaleźć narysowaną kreskę. Na koniec pracy znajdowałam niektóre nitki i naprawdę nie pamiętałam co w danym miejscu zaznaczyłam ;)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wniosek po uszyciu był jeden: polar nie jest i nie będzie moją ulubioną tkaniną do szycia.  Na szczęście Majula jest zachwycona, a Mamusia w nagrodę dostała milion buziaków! Śpiąca Królewna późno wróciła do domu, ale na pozowanie w szlafroczku jeszcze resztki sił znalazła :)

P1090280

P1090282

Organizer szpulkowy

Zwykły wpis

IMG_9244

Mój „kącik szyciowy”, jak sama nazwa wskazuje, to malutka powierzchnia, na której część rzeczy ma swoje miejsce, ale jest też sporo takich, które, mimo swojej przydatności, ciągle przeszkadzają.  Kiedy zaczyna brakować pomysłów i miejsca na kolejne „przestawki”, przychodzi pora na reorganizację.

Myśl o uporządkowaniu szpulek dojrzewała bardzo długo. Z braku przestrzeni, wiedziałam, że szpulki mają być schowane, ale „pod ręką”. Niestety żadne stojaczki ani wersje ścienne nie wchodziły w grę. Ostatecznie powstał pomysł „coś w stylu szuflady klawiaturowej”. Moje umiejętności stolarskie są marne, dlatego od początku do końca była to bardzo improwizowana realizacja.

Po montażu mebli kuchennych zostały niewykorzystane fronty i z różnych wielkości wybrałam taki w rozmiarze 72×45.

IMG_9158

IMG_9161

Dobry pomocnik majstra do tego chętny do pracy i przestrzegający przepisów BHP to podstawa :)

IMG_9164

IMG_9197

W moim ulubionym sklepie budowlanym zgodnie z długo przygotowywaną listą kupiłam:

- kołki o długości 100 cm, śr. 6 mm –  1 szt. – 1,37 zł i 8 mm – 13 szt. – 1,51/szt.
- płótno ścierne czyli po prostu papier ścierny – 2,18 zł
- klej do drewna – 10,78 zł
- prowadnica rolkowa – komplet – 9,68 zł
- kątownik – 4 szt. – 3,62/szt.
- wkręty samowkręcające – 96 gramów – 3,84 zł
- wkręty metryczne – 2,88 zł/op.

IMG_9199

IMG_9201

IMG_9208

IMG_9213

Pocięte i przeszlifowane papierem ściernym kołki, na kleju osadzone zostały w dziurkach.

IMG_9220

IMG_9226

Jeden rządek zakleiłam otulinką do rurek, która zgodnie z pomysłem Bezdomnej Wioletty z Szafy, wykorzystana została jako organizer szpuleczek maszynowych. Otulinkę kupiłam już bardzo dawno temu i organizer miał być dokładnie taki jak w tutorialu Wioletty. Niestety brak pomysłu na miejsce przechowywania, opóźniał jego realizację.

IMG_9227

W końcu całe pudełko szpulniętych szpulek…..

IMG_9215

…… zostało opanowane :)

IMG_9232

Na początku obawiałam się, że blat będzie za duży, ale ostatecznie powstały 162 miejsca szpulkowe, które po zagospodarowaniu w większości zostały zajęte.

Czas pracy: trzy popołudnia.
Koszt materiałów: 64,84 zł.
Satysfakcja z efektu końcowego: OGROMNA!!!!!!!!!!!

Pora na dwukolorowe

Zwykły wpis

IMG_9094

Przez weekend powstały dwie bliźniaczo podobne spódniczki. Jedna zamówiona, a druga „przy okazji”. Właścicielkami obu spódniczek będą zupełnie przypadkowo dwie Maje, rocznik 2008 ;)

IMG_9080

Tym razem powstała czarno-różowa spódniczka. Róż jest bardzo jasny, a przy czerni niestety wygląda na zdjęciach jak biały.

IMG_9086

Ozdobiona będzie kokardą w takim samym odcieniu różu jak falbanki. Wstążka na zdjęciu jest za wąska, więc w najbliższych dniach czeka mnie wyprawa do pasmanterii w poszukiwaniu innej, bardziej odpowiedniej.

IMG_9087

Moja Majula bardzo się na ich widok ucieszyła, ponieważ już dawno prosiła mnie o taką wersję. Wszystkie jej pettitki wiszą w moim pokoju, więc niespecjalnie śpieszyłam się  z następną, która dołączy do kolekcji. Absolutnie nie przeszkadza jej fakt, że spódniczka nie jest skończona i już została zaplanowana na jutro do przedszkola. Cały zestaw: spódniczka, koszulka, rajstopki, a nawet kolorystycznie dobrane pantofle, czekają na wieszaku. Wstążka, która nie została przyszyta, posłuży jako ozdoba do włosów.

IMG_9093

A oto i Panna z rana :)

20140217_065125

Wielka wodna porażka!

Zwykły wpis

 

IMG_9022

Wymarzoną bluzkę zobaczyłam w Burdzie nr 12/2013 i już wiedziałam, że muszę ją mieć. Uwielbiam „wodne” dekolty, ale tu coś poszło nie tak.

Wykrój skopiowałam, skroiłam i …. zaczęło się! Słowa takie jak odszycie, złożenie i zapasy rozumiem każde z osobna, ale jestem absolutnie zdruzgotana, kiedy wszystkie są użyte w jednym zdaniu. Dlaczego oni potrafią tak skomplikować najprostszą rzecz?

W mojej tkaninowej kolekcji znalazłam cienką bawełnę z domieszką czegoś elastycznego, która wydawała się idealna. Niestety po uszyciu bluzka jest sztywna i wcale dobrze się nie układa. Materiał musi być jednak bardziej „lejący”.

W teorii ten typ dekoltu stworzony jest dla mnie, ale w praktyce wyglądam jak Pi i Sigma razem wzięci, przynajmniej od pasa do szyi. Może coś źle zmierzyłam, albo ten rozmiar jest jednak za duży, bo w ramionach strasznie szeroka i rękawy za długie. Sama nie wiem na co zwalić winę ;)

IMG_9012Gdyby ktoś chciał z nią powalczyć to z przyjemnością oddam. Nie skończyłam jej szyć i raczej już tego nie zrobię. Oprócz poprawek na całości, zostało mi wykończenie dużo za długich rękawów i wciągnięcie gumki w pasie.

Warunki do zdjęć też nie sprzyjały i kolor  bluzki wyszedł szary, nie czarny, co w tym momencie nie ma już znaczenia.

IMG_9015

IMG_9025 IMG_9028

Następne podejście niedługo, w końcu człowiek uczy się na własnych błędach ;)

Tęsknota za latem

Zwykły wpis

IMG_8923

Bardzo lubię zimę, ale taką kiedy jest biało, można np. iść na sanki i lepić bałwana. W każdym innym przypadku wolę lato. Może dlatego w środku zimy, przynajmniej tej kalendarzowej, postanowiłam przerobić letnią sukienkę. Wolałabym ją uszyć od początku do końca, bo przeróbki nie są moją ulubioną czynnością, ale cóż … czasem trzeba.

IMG_8917

Indyjską sukienkę w rozmiarze 48 wygrzebała gdzieś moja Siostra z myślą, że jej zmniejszę do rozmiaru 36. Mimo, iż nie są to moje kolory, wpadła mi w oko i uparłam się, że już jej nie oddam. Siłą mi jej nie odbierze, ponieważ najpierw musiałaby przejechać ponad 200 km, a na to się szybko nie zanosi.

Jak tylko ją zobaczyłam, wiedziałam, że z sukienki „za kolanko” będzie idealna spódnica do kostek. Bardzo długo zajęło mi wypruwanie gumek z pomarszczonej nimi górnej części sukienki. Obawiałam się, że zostanie ślad po szwach, ale po wypraniu i wyprasowaniu była idealnie gładka.

Chciałam wykorzystać również sznureczki z kulkami, którymi wiązało się sukienkę na szyi. Niestety nie mam w niciowych zapasach pasującego koloru, żeby obszyć dziurki, dlatego zdecydowałam się na nity, które nawet w złotym kolorze wyglądają całkiem przyzwoicie. Spódnica jest na gumce, a sznurek pełni funkcję wyłącznie dekoracyjną.

IMG_8939

IMG_8973

Do lata daleko, więc zdążę wymienić nitkę, którą niestety przyszyłam pasek. Na szpulce wyglądała na odpowiednią, ale po przeszyciu ….. brak słów. Przy praniu „gumkowej” części okazało się, że bardzo farbuje, więc ewentualnie jest jeszcze szansa, że za jasna nitka złapie trochę koloru od reszty ;)

IMG_8974

Szeroka, falbaniasta i w ulubionych kolorach Majuli – jest zachwycona!

IMG_8969

Kręcąca spódnica pilnie potrzebna

Zwykły wpis

IMG_8895

Dzięki Babci i różnym Ciociom Majula ma ogromną ilość ubrań. Przeróżne kurtki, płaszcze, sukienki i spódniczki, koszulki i bluzki … jedna ładniejsza od drugiej. Falbaniaste, świecące, długie, krótkie, różowe czy kolorowe. W każdym razie ja prędzej jej coś uszyję niż kupię i szczerze mówiąc nie pamiętam kiedy to ostatnio zrobiłam. No może obuwie, ale to się nie liczy.

Tym bardziej zaniepokoiłam się dzisiaj, kiedy przyszła pora na szykowanie ciuchów „na jutro do przedszkola” i moja pięcio i pół letnia Córka otworzyła szafę i stwierdziła:

Mamusiu, nie mam się w co ubrać! Potrzebuję kręcącą spódnicą!

Opadły mi nie tylko ręce.

Z jednej strony jest to dla mnie motywujące, bo siadam i szyję, ale z drugiej strony wolałabym żeby się za bardzo nie przyzwyczaiła, że mówi i ma. Ostatnio po uszyciu dla niej sukni balowej, obiecałam sobie, że następną rzeczą będzie „coś dla mnie”. Cokolwiek! Niestety, znowu nie wyszło.

Jakiś czas temu dostałam od Kasi ze Sweetkid bawełnianą spódnicę, już sprutą i przygotowaną do stworzenia czegoś nowego.

IMG_8873

Wzór od razu wpadł Majuli w oko i zażyczyła sobie sukienkę. Materiału wystarczyło tylko na spódnicę, więc na szybko, powstała spódniczka z klinów. Była dość sztywna przez co słabo się kręciła, ale w pudle z „przydasiami” znalazłam odzyskaną z czegoś podszewkę z już doszytą tiulową falbanką i tym sposobem ją „podkręciłam”. Wykorzystałam całą podszewkę, falbankę wymieniłam na szerszą i różową.

IMG_8883

Majula lubi jak na jej ubraniach dużo się dzieje. Trochę mnie to przeraża i często studzę jej zapędy, ponieważ nie jestem w stanie do jednej spódniczki przyszyć falbanki, cekinów i koralików, a najlepiej jeszcze kokardę wiązaną w pasie.

IMG_8878

Spódnica na gumce powstała w ok. dwie godziny, ale efektu końcowego Córka nie widziała, bo oczywiście usnęła. Mam cichą nadzieję, że mimo braku jej ulubionych świecidełek, przypadnie jej do gustu.

IMG_8891

Prawie jak Bollywood

Zwykły wpis

IMG_8809

Bal karnawałowy w przedszkolu zawsze jest wielkim wydarzeniem dla dziecka, dla rodziców utrapieniem … przynajmniej dla mnie. Długo nie był znany termin imprezy, a jak w końcu ogłosili to okazało się, że bal będzie za trzy dni. Okazało się również, że Majula już nie chce być małą syrenką, tak jak od pół roku planowała (akurat taki kostium wisi w szafie), tylko księżniczką, jak połowa dziewczynek w grupie.

Wymagania co do kreacji były jasne: długa do kostek, świecąca, kręcąca i z krótkimi rękawkami i (żebym dobrze zapamiętała) długa do kostek!

W moim kąciku „nie tylko krawieckim”, stoją m.in. pudła z różnymi rzeczami z serii „przyda się”. Właśnie tam zaczęłyśmy poszukiwania odpowiedniego materiału na przyszłą suknię balową. Ku mojemu zdziwieniu (myślałam, że już pięć razy wyrzuciłam) znalazłyśmy chustę z tradycyjnego stroju indyjskiego zw. dupatta rodem z Bollywood ;) Znaleziona w SH przez moją siostrę, która wie, że wszystko co ma koraliki, cekinki, jest różowe i się świeci, na pewno mi się przyda.

IMG_8805

Chusta miała rozmiar 90×290 i oprócz tego, iż wiedziałam, że się nada to nie miałam pojęcia jak się za nią zabrać. Ostatecznie wycięłam prostokąt 60×250 i uszyłam zwykłą spódnicę na gumce, zachowując ozdobne zakończenie dołu. Niestety miałam na to tylko dwa wieczory, dlatego musiałam korzystać z własnych zasobów. Nie było mowy o bieganiu po sklepach i poszukiwaniu np. odpowiedniej kolorystycznie podszewki. Spódnica jest na czerwonej podszewce, co wcale źle nie wygląda, ponieważ nadaje spódnicy koloru zbliżonego do malinowego.

IMG_8818

Góra szyta „na oko”. Zazwyczaj w moim przypadku ta metoda rzadko się sprawdza i absolutnie nie powinnam nawet o niej pomyśleć, ale nie miałam za bardzo wyjścia i wyszło całkiem nieźle. Chusta jest sztywna i drapiąca, więc wymagała bawełnianej i najlepiej elastycznej podstawy, żeby była miła dla ciała i łatwa w ubieraniu.

IMG_8823

No i te rękawki! Szukałam wsparcia u Bezdomnej Wioletty z Szafy i w szablonach, które mam i na tej podstawie sama stworzyłam, może nie są idealne, ale … jeju jaka jestem z siebie dumna!

IMG_8821

IMG_8854

Szycie sukni balowej dodatkowo utrudniała pora wieczorna. Kiedy już ogarniałam wszystko i wszystkich i siadałam do maszyny to moja modelka zasypiała. Jak tak można? Najpierw lista wymagań, a potem nawet nie ma kto przymierzyć. Wieczór przed balem zagroziłam, że jak znowu uśnie to na bal pójdzie w spodniach, najlepiej w dżinsach! Podziałało, była bardzo dzielna.

IMG_8853

IMG_8834

Wyjątkowo dobrze mi się szyło, mimo że czasu było mało, stres okrutny i jeszcze ciążyło mi widmo sukni z ub. roku, kiedy przerabiałam (również dla królewny) swoją sukienkę. Dzień przed balem siedziałam do czwartej rano, a przed wyjściem wypaliłam żelazkiem na środku dziurę. Takich słów jakie wtedy wyrwały się z moich ust, to moje dzieci nie słyszały nigdy wcześniej ani później. Na szczęście były mocno wystraszone samym faktem wypalenia i niespecjalnie skupiły się na mojej ….. rozpaczy.

2013_01_31 (1)

Szyłam wtedy tiulową halkę, która w tym roku po przedłużeniu kolejną warstwą tiulu, pełniła taką sama rolę.

IMG_8857

Trochę zaniepokoiło mnie to, że teraz mi tak łatwo poszło, żadnych dziur, siedzenia do rana i  do tego wszystko idealnie leży, ale tłumaczę sobie to tym, że trening czyni mistrza i jeszcze będzie za mnie dobra krawcowa!

Kolejny mamusiny sukces: piękna Majula w zachwycającej kreacji wyglądała zachwycająco pięknie!

IMG_8869

IMG_8840

… a kolejny „przydaś” się przydał!