Pomponkowe spodenki

Zwykły wpis

Kupiłam śliczne mini pomponki z myślą, że wykończę coś nimi Majuli. Niestety do żadnej tkaniny mi nie pasowały 🙁 Ostatecznie odwołałam się do znienawidzonej półki pt. przeróbki :/ Znalazłam tam sukienkę, która miała ładny wzór, ale krój już zupełnie nie mój. Córa zaakceptowała i tym sposobem dzień przed wyjazdem nad morze miała pomponkowe spodenki 🙂

02

Wykorzystałam wypróbowany już wcześniej wykrój z Burdy 3/2014 model 142.

04

WP_20170715_13_34_52_Pro

WP_20170715_13_35_17_Pro

Foamiranowe kartki na bogato

Zwykły wpis

Ostatnią sobotę spędziłam w ArtPasji na kolejnych warsztatach z cudowną Agnieszką Cebulą. To był mój trzeci raz i tym razem tworzyłyśmy „kartki na bogato” 🙂 Pierwsze były kwiatki, na których odkrywałam tajemnice foamiranu, a na drugich budki. Całą wiedzą na warsztatach Aga przekazuje w niesamowicie miłej atmosferze, dlatego już nie mogę doczekać się następnych 🙂

Obie kartki otrzymały ślubne napisy, ale to akurat w razie innej potrzeby można zmienić. Na pierwszą kartkę otrzymałyśmy do wykorzystania zestaw różnych elementów: bazy kartkowe, papiery, gazę, koronkę, wstążkę, kolorowe guziki i koraliki. Oprócz kwiatków z zestawu można było oczywiście całe mnóstwo innych kwiatków i dodatków dobierać do woli.

pion (9)

pion (11)

pion (10)

pion (8)

pion (7)

pion (6)

pion (4)

pion (3)

pion (2)

Druga kartka wymagała więcej wyobraźni, ponieważ była dużo bardziej mediowa. Na początku uczyłyśmy się jak zrobić dwie łatwe różyczki, które użyłyśmy wraz z innymi kwiatkami. Tak jak przy pierwszej kartce oprócz kwiatów wykorzystałyśmy różne materiały: maski, pastę strukturalną, koraliki, koronkę, gazę, metaliczną pastę woskową, różnej wielkości kulki 3d, brokaty, farby…

poziom (2)

poziom (3)

poziom (10)

poziom (9)

poziom (8)

poziom (7)

Efekt? Kartki naprawdę wyszły „na bogato” 🙂 Ja jestem bardzo zadowolona 😀 Agnieszka dziękuję!

Krakowianka z Bronowic

Zwykły wpis

W szkole Majuli i Panicza, każdego roku w maju obchodzony jest Dzień Patrona – Lucjana Rydla. Tego Pana z Bronowic, Rydlówki, Wesela i Wyspiańskiego 😉 W tym roku naprawdę pięknie przedstawiły życie Patrona dzieci z dwóch klas w tym z klasy mojej Córy. Na ten właśnie dzień szykowałam ostatnio dwa konie, ale to nie jedyna rzecz, która była niezbędna.

WP_20170530_17_23_17_Pro

Drugą okazał się strój krakowski. Niestety w Majulowej szafie nigdy takowego nie było, a moje umiejętności są słabiutkie żeby pokusić się na uszycie gorsetu. Przywiozłam z rodzinnego domu części strojów, które nosiły moja babcia, mama, siostra i na końcu ja. Spódnice, gorsety, bluzki, fartuszki i wianki, ale z całego zestawu do wykorzystania nadawał się po odświeżeniu tylko jeden gorset. Miałam nadzieję, że uda mi się wypożyczyć brakujące części stroju, ale tak się „dogadałam” z panią ze znajomego zespołu, że minęłyśmy się szerokim łukiem. Pozostało mi to co zwykle … improwizacja!

Przeszukałam szafy i znalazłam wianek, który jakiś czas temu uwiłam z nie pamiętam jakiej okazji.

IMG_6526

Różana spódnica z halką też tam były.

IMG_5466

Drewniane korale o różnych wielkościach i pięknym czerwonym kolorze kupiłam na sztuki na Allegro. Wystarczyło nawlec na sznurek i dołączyć zapięcie.

IMG_6537

Największy problem był z koszulą i fartuszkiem. Może z fartuszkiem mniejszy, ponieważ bardzo szybko uszyłam go z babcinej haftowanej halki, którą znalazłam w przydasiach 😉

Koszula też nie byłaby jakimś strasznym problemem gdyby nie to, że była 21.00, a występ o 9.00 czyli za 12 godzin.  😉 Nie maiłam czasu racjonalnie myśleć, dlatego realizowałam pierwsze myśli i pomysły, które wpadały mi do głowy. Przypomniałam sobie, że do pudła ‚za małe’ odłożyłam wyjściową koszulę Panicza. I tak: obcięłam rękawy, odprułam kołnierz i jedną warstwę karczku, przecięłam na pół plecy i brutalnie zwęziłam. Do dekoltu i rękawów doszyłam delikatną gumkę i haftowaną taśmę, którą znalazłam razem z halką, tą na fartuszek. Listwę z przodu z guzikami zostawiłam, ponieważ nie było czasu na zmianę, a przecież schowana była pod gorsetem 😉 Biel koszuli od bieli haftu trochę się różniła, ale improwizacja rządzi się własnymi prawami 😉

IMG_6523

IMG_6519

IMG_6520

Kiedy ja kończyłam kompletować strój, moja Panna już dawno spała, dlatego zaraz rano zaspaną Majulę ubrałam w całość, żeby sprawdzić co ew. można jeszcze (tak na bardzo szybko) poprawić. Na szczęście efekt był zadowalający, zwłaszcza samą zainteresowaną 😀

WP_20170530_06_44_20_Pro

Na koniec wystarczyło tylko zapleść warkocze i dowiązać czerwone kokardy. Piękna ta moja Krakowianka z Bronowic 🙂

Falbaniasta asymetria

Zwykły wpis

Koleżanka poprosiła mnie o tę spódnicę przed Sylwestrem. Drugą szyłam w ub. tygodniu. Zwykle kiedy mam robić coś czego nigdy wcześniej nie popełniłam, to muszę się trochę podoktoryzować, a że nie jestem fanką asymetrii to tym razem było dokładnie tak samo.
Spódnica z koła z przesuniętym środkiem. Falbany nachodzą na siebie na bazie z podszewki i na całości podszyte podszewką. Jak dla mnie za dużo liczenia i rysowania, ale pewnie przy dziesiątej miałabym opracowany łatwiejszy system 😉 Ogólnie sporo pracy, ale efekt zabójczy! 😀

IMG_6019

Z pierwszej wersji mam tylko zdjęcia z przymiarki.

1_lafirynda

Druga ma trochę dłuższy przód, ale właścicielka postarała się o porządną sesję 😉 Dzięki Aniu za zdjęcia 🙂 Wyglądasz szałowo!!!

33_1

3

03

9_2

01

55

Dwójka do karety

Zwykły wpis

Są osoby, którym się nie odmawia choćby nawet prosiły o cuda. Taką osobą niewątpliwie jest wychowawczyni Majuli, która po raz kolejny zwróciła się do mnie o pomoc w przygotowaniu rekwizytów. Tym razem z okazji Dnia Patrona szkoły, którym jest Lucjan Rydel, odbędzie się przedstawienie w stylu „Wesela” Wyspiańskiego. Majula załapała się na gościa weselnego, więc muszę tylko skompletować strój krakowski, ale Pani prośba dotyczyła koni 😐 Nie wiedziała jakie mają być, czy maski, czy na kiju, czy jeszcze inna wersja. Ostatecznie stanęło na głowie na kiju. Byłam przerażona, bo w życiu żadnego konia nawet nie rysowałam, a co dopiero mówić o wersji 3d 😉 Syn stwierdził, że wystarczy kupić miotłę i dokleić oczy. W sumie dlaczego nie, ale to by było za proste 😉 Zdoktoryzowałam się jak zwykle u prof. Gugla, ale zabierałam się za nie jak za jeża.
No dobrze, zobaczcie co zrobiłam, co jest ok, a co bardzo nie ok.

Wiedziałam od razu, że głowa będzie z koca, który ciągle gdzieś przekładałam.IMG_6449-001

IMG_6447-001Najtańsze poduszki z sieciówki wypełniły końskie łby.
IMG_6448-001Szyłam i prułam, bo ciągle coś mi się krzywo robiło, ale ostatecznie i tak jest krzywo 🙁 Poza tym coś z tymi oczami jest nie tak, albo kształt, albo za nisko, albo za wysoko, albo już sama nie wiem co.
IMG_6453-001

IMG_6451-001Grzywa miała być czarna, ale byłyby strasznie ciemne, dlatego znalazłam w pudle taki kolor, który bardzo się nie gryzł z resztą. Im bardziej rozwijałam tym bardziej włóczka była skręcona, przez co grzywa wydaje się za krótka, bo mierzyłam naciągniętą, a ona się skręciła co widać na efekcie ostatecznym.  Może jak trochę ją poczochram to się rozprostuje 🙂
IMG_6459-001

IMG_6461-001Z tymi pyskami chyba też coś przesadziłam, bo za długie i chyba za bardzo rozcięte 🙁
Czy to kantar? Zrobiłam go z kawałków skórzanej kurtki, którą ciągle przycinam w takich właśnie celach. Dla efektu nabiłam oczka i wykorzystałam łańcuszki z Majuli torebki – ‚niedonaprawienia’. Dwa ‚trzonki do miotły z gwintem’ i dwie poduszki to jedyne koszty jakie poniosłam.IMG_6467-001

IMG_6469-001Bardzo profesjonalnie podeszłam do zadania, ponieważ zawsze strasznie się przejmuję takimi ‚zleceniami’, ale tym razem w skali 1:10 jestem zadowolona na 3. Może dziesiąty koń wyszedłby zbliżony do ideału, jednak jest to jedna z tych rzeczy, które robi się raz i więcej się tego nie powtarza, więc raczej nie będę miała szansy na poprawę.

Majula wróciła do domu zanim opublikowałam wpis i trochę poprawiła mój wisielczy nastrój w kwestii zadowolenia z końskiej pracy. Jest zachwycona i chce taki różowy 😀 Zobaczymy co jutro powie Pani Wychowawczyni 😉
IMG_6477-001

IMG_6484-001

Wiosenna czy romantyczna?

Zwykły wpis

Pierwszego dnia wiosny każdy musiał mieć w szkole wiosenny kapelusz, każdy w klasach 1-3. Nie miałam pomysłu, tylko chęci … więc powstał naszyjnik, który pokazałam we wcześniejszym wpisie. W końcu wymyśliłam, że kapelusz zrobię z wikliny papierowej, z której nigdy jeszcze nic nie zrobiłam. Ukręciłam mnóstwo rurek i nawet coś uplotłam, ale niestety … muszę poćwiczyć 😉

W akcie desperacji chciałam jechać kupić, oczywiście z dziwnym poczuciem winy, ale wszędzie słyszałam, że to nie jest sezon na kapelusze. Nie było rady, uszyłam.

IMG_6275

Wykrój wykorzystany był przeze mnie już przy trzech innych kapeluszach: dwustronny, letni i biały, do którego użyłam tę samą haftowaną tkaninę.

IMG_6276

IMG_6285

Kwiatki w krokusowych kolorach dla ułatwienia i przyspieszenia pracy nakleiłam na cienką flizelinę i całość przyszyłam na gotowym kapeluszu.

IMG_6273

IMG_6271

IMG_6287

IMG_6284

IMG_6283

IMG_6281

Kapelusz był obowiązkowy, ale można też było mieć jakiś ciuch ekologiczno-recyklingowy, dlatego wykopałam spódnicę z papieru toaletowego, którą szyłam dwa lata temu na pokaz ekologiczny do przedszkola. Trochę ją zreanimowałam i ubrałam Majulę.

IMG_3283

Biała baza: kapelusz, koszulka, spódnica i rajtuzy to średnio wiosenne kolory, ale z kwiatkami całość wyglądała jak krokusy na śniegu … ewentualnie jakby Córkę wyrwano z filmu w klimacie rozważnej, romantycznej, dumnej i uprzedzonej 😉

WP_20170321_07_33_20_Pro

IMG_6288

Karnawałowa Pocahontas

Zwykły wpis

W ub. roku Majula już od wakacji pytała ‚kiedy będzie ten karnawał?’, bo bardzo chciała być króliczkiem podczas najważniejszej imprezy towarzyskiej jaką jest zabawa karnawałowa. Bardzo się cieszyłam, że nie będzie znowu błyszczącą księżniczką i z przyjemnością skupiłabym się na jakimś milusim futrzaczku. W ostatnim momencie plan Córy uległ zmianie i stwierdziła, że jednak chce być Pocahontas. Na szczęście nie była to księżniczka w koronie, tiulach i falbanach, ale zawsze to księżniczka 🙂

IMG_6052

WP_20170115_15_00_35_Pro

Kostium Pocahontas powstał zgodnie z wyguglanym zdjęciem oryginalnej postaci pod baczną obserwacją przyszłej jego właścicielki. Dostępne, ale jednak inne kolory, przeszły bez problemu, ponieważ chyba bardziej liczyło się podobieństwo całokształtu 😉

pocahontas3

Baza uszyta ze spodnio-legginsów, czyli po prostu legginsów w rozmiarze 40, które przy moim 36 bardzo tracą na legginsowym wyglądzie 😉 Materiał idealny, bo taki elastyczny zamszyk z meszkiem 😀

Frędzle … Dostałam kiedyś wygrzebaną w sh kamizelkę. Też coś zamszopodobnego. Kamizelka była mi potrzebna dla pastuszka, a frędzle po prostu zostały, bo przecież mogą się kiedyś przydać. I ten moment właśnie nadszedł. Odcięłam je od kamizelki tak, że były prawie w jednym kawałku, co bardzo ułatwiło mi ich przyszycie do sukienki. Gumkę w dekolcie doszyłam, żeby zapobiec ewentualnemu zsuwaniu się sukienki.

IMG_6086

Indiańskie buty to baletki oklejone frędzlami i gdzieniegdzie pomalowane flamastrem, żeby nie przebijała biała skóra  😉

IMG_6085

Ach jeszcze naszyjnik! Zapomniałabym, a przecież od niego zaczęłam kompletować cały kostium. Miałam go wyszydełkować, ale ciągle się skręcał, dlatego nanizane na nitkę koraliki przyklejałam na filcu. Naszyjnik na szyi wiązany wstążką z obowiązkowym brylantem na środku 😉

IMG_6064

IMG_6051

Ostatnie zdjęcie pochodzi chyba ze strony szkoły, albo firmy, która imprezę organizowała. Nie pamiętam, ale widać na nim jeszcze jeden ważny element kostiumu: tatuaż 😉