Kosz maków i rumianków

Zwykły wpis

20141217_161513

„Od kwiaciarek spod Sukiennic z krakowskiego rynku,
przyniosłyśmy kosze kwiatów: maków i rumianków”

Jasełkową kwestią, zwłaszcza jej drugą częścią, Majula załatwiła mi kolejną robotę na dużą część dnia i jeszcze większą nocy. Maki, rumianki i oczywiście kosz! Efekt końcowy bardzo się podobał i wiele razy pytano mnie o metodę tworzenia takich kwiatków, dlatego pomyślałam, że opiszę, może jeszcze komuś przyda się taka wiedza.

Jeśli ktoś oglądał naszego aniołka, to kojarzy zabójczą czerwoną haleczkę, z której odpruwałyśmy piórka na wykończenie skrzydełek i aureolki. Pozostałą czerwoną część pocięłyśmy na maki :) Krążki opaliłam nad świeczką i połączyłam wraz z kawałkiem czarnego, również opalonego, spódniczkowego tiulu. Do środka doszyłam pęczek z czarnego kordonka, a końcówki zaznaczyłam białym lakierem do paznokci.

IMG_2323

IMG_2325

IMG_2341

Patyczki dostałam od koleżanki, która znalazła je przy przeprowadzce gdzieś głęboko w szafie i stwierdziła, że na pewno kiedyś je do czegoś wykorzystam.

IMG_2343

Patyczki owijałyśmy z Majulą zieloną bibułą, a z doklejonymi do nich filcowymi półkrążkami stworzyły łodyżki, zarówno maków jak i rumianków.

IMG_2346

IMG_2349

Rumianki początkowo miały być z bibuły, ale przyznam się, że do tak wypasionych maczków, zwykła bibułka mi po prostu nie pasowała. Do wycinania rumianków podeszłam bardzo ambitnie i technicznie ;)

IMG_2344

Składanie części kwiatka to powtórka z maczków. Środek rumianka miał być z drobnych żółtych koralików, ale okazało się, że albo wyszły, albo po prostu mi się wydawało, że takie mam, dlatego filcowe kółeczko maźnięte zostało gorącym klejem i utopione w kaszy kukurydzianej.

IMG_2350

Wyzwaniem są dla mnie takie sytuacje jak ta z koralikami. Na milion procent byłam pewna, że je mam, dlatego kiedy okazało się, że jest zupełnie inaczej, najpierw wpadłam w panikę, ale natychmiast zaczęłam szukać innej opcji. Tym razem zawędrowałam do kuchni, gdzie znalazłam kaszę, o której istnieniu (dla odmiany) nie miałam pojęcia.

Wcale nie żałuję koralików, ponieważ kasza prezentuje się naprawdę bardzo ładnie, prawda? :)

IMG_2354

Jeszcze tylko listki i ……

IMG_2359

………..taaaaadaaaaaaaaaaammmmmmmm……..

IMG_2379

aaaaaaa… jeszcze kosz. To była roleta na okno do samodzielnego montażu. Cóż, pierwsza przeze mnie powieszona, dlatego pierwsza spadła, a że takich rzeczy się nie wyrzuca (bo przecież na pewno się przyda), więc została i dostała drugie życie :)
Kosz wypełniony jest zieloną bibułą i styropianowymi płytkami, do których zostały wbite kwiatki.

IMG_2384

Kosz miał być przewiązany wstążką z wielką kokardą, ale ją sobie odpuściłam, tym bardziej, że Majula spała, a rano …. reklamacji nie uwzględnia się ;) Wystarczająco mnie osłabiła, kiedy rano wstała i powiedziała: „Mamusiu piękny, ale ….. gdzie kosz ma ucho???”

I co ja mam z nią zrobić? Nic, muszę kochać ;) :D

 

Majula na anielskim podium

Zwykły wpis

Przedszkolny konkurs na rodzinnego anioła to bardzo ważne wydarzenie, dlatego nie powinno się przygotowania pracy zostawiać na ostatnią chwilę. Niestety czas tak szybko mija, że nie wyrobiłyśmy się z Majulą wcześniej, dlatego nasz aniołek dotarł do przedszkola w ostatnim regulaminowym dniu.
Zgodnie z nim aniołka miało stworzyć dziecko wraz z rodzicami, rodzeństwem lub innym członkiem rodziny. Co trzy głowy to nie jedna, dlatego w naszej ekipie byli: Majula – projektant oraz koordynator projektu, Michałek – ciało doradcze i opiniotwórcze oraz ja mama – mrówka robotnica, człowiek z łopatą – czyli główny wykonawca. Usprawiedliwieniem mojego stanowiska był gorący klej, jako błyskawiczna metoda łączenia wszystkich elementów.

aniołek

Majula stworzyła projekty naszej figurki i jedyną pewną decyzją było, że nasz aniołek miał być stojący. Najpierw podstawą miała być butelka, potem styropianowy stożek, ale ostatecznie padło na skręconą z tektury bazę. Później już tylko srebrna bibuła (szczerze mówiąc nawet nie wiem skąd takie cudo mam w domu), tiul z resztkowego kosza, styropianowa bombka z ubiegłorocznych przygotowań świątecznych dekoracji i zdobyczna włóczka na włoski.

Pierwsza propozycja na włosy nie przeszła, była za bardzo roztrzepana ;)

IMG_2180

Dopiero następna włóczkowa wersja została zatwierdzona. Włosy powstały na podstawie genialnego tutoriala znalezionego w czeluściach internetu, z tym że ja je po prostu przykleiłam, najpierw tam gdzie w instrukcji jest szew maszynowy, a potem bezpośrednio do głowy. Ale i tak uważam, że przeszycie tego na maszynie to rewelacyjny pomysł i przy następnej okazji na pewno go wykorzystam.

IMG_2210

IMG_2245

W międzyczasie kontrolowałyśmy postęp wykluwania się, podrzuconego przez św. Mikołaja, kukułczego jaja, choć tak naprawdę było to jajo dinozaura, które po 48 godzinach wyglądało tak:

IMG_2172

A po następnych 24 tak:

20141212_194404

Do pomocy przy tworzeniu figurki aniołka, użyty został ciężki sprzęt, bez którego ta trudna misja na pewno nie powiodła by się ;)

IMG_2192

Na etapie skrzydeł przypomniałam sobie, jak moja mama robiła mi anielskie skrzydełka do przedszkola i tą samą metodą zrobiłyśmy takie malutkie. Zanim jednak sięgnęłyśmy po bibułę, Majula uparła się, żeby skrzydła były z piór. Na szczęście już na samym początku miała dość, bo nie mogła okiełznać latających wszędzie piórek.

IMG_2216

Kompromisem były piórka na skrzydełkach i jako aureolka, odprute z tej zabójczej haleczki :D Nie wyjęłam jej z własnej szafy, tylko dostałam od siostry, która właśnie dla tych piórek wygrzebała ją w sh.

IMG_2213

IMG_2239-001

Widziałam kiedyś takich małych kolędników zrobionych z tekturowej rurki po papierze toaletowym, którzy trzymali malusie karteczki z nutkami. Bardzo mi się to spodobało, dlatego podrzuciłam Majuli pomysł na to co będzie trzymał nasz aniołek w swoich papierowych łapkach. Pomysł został zaakceptowany, ale był mój, więc (chyba za karę, że się za bardzo wtrącam) musiałam pół nocy siedzieć, rysować pięciolinie na papierze do pieczenia i pisać nutki kolędy „Bóg się rodzi”.

IMG_2244

IMG_2236

Michałek po zakończeniu każdego kolejnego etapu, pytany o opinię grzecznie podnosił dwa kciuki, natomiast Majula musi popracować nad motywacją swoich pracowników. Mimo tego iż mówiła, że nasz anioł jest najpiękniejszy na świecie, to zaraz po tym dodawała „Natan i tak wygra”.

Prac było tak dużo, że podzielono je na przestrzenne i z masy plastycznej. W kategorii prac przestrzennych oczywiście wygrał Natan :)
Majuli troszkę było smutno, ale po pierwsze spodziewała się tego, a po drugie …. drugie miejsce, nawet jedno z trzech drugich, to bardzo dobre miejsce :)

20141212_160753

Wężowe spodnie

Zwykły wpis

Pierwszy raz zobaczyłam te spodnie u Eluchy i chociaż zazwyczaj unikam wzorów na tkaninach, to w tym wężowym dżinsie zakochałam się od pierwszego spojrzenia. Moje spodnie uszyte są na podstawie tego samego modelu czyli 115 z Burdy nr 3/2014. Mimo, iż to prosty model w „szkole szycia”, do tego wąż, to zabierałam się za niego jak za jeża.

Najtrudniej chyba było dopasować wzór, bo sam materiał fajnie się szył. Miałam wrażenie, że jest miękki jak aksamit, może tylko meszek ma mniejszy ;) Oczywiście nie obyło się bez prucia, szycia i znowu prucia i znowu szycia i …..

IMG_2087

IMG_2073

IMG_2074

Spodnie po uszyciu delikatnie wyprałam w rękach i chociaż były dopasowane to po wysuszeniu okazało się, że bez rozpinania mogę je założyć. Niestety miałam również wrażenie, że efekt siedzenia po wstaniu z krzesła zostawał, a chodzi mi tu głównie o wypchaną pupę i kolana. Może ubrania uszyte z tkanin z lycrą powinny być bardziej dopasowane? A może powinnam je po prostu wrzucić do pralki, niekoniecznie na gotowanie ;)

IMG_2077

W spodniach obniżyłam stan o ok. 3 cm i zwęziłam nogawki, dzięki czemu powstały rurki – biodrówki.

IMG_2110

IMG_2129

Trzy razy podchodziłam do robienia zdjęć, ponieważ ciągle za ciemno, za ponuro, a jak światło było w miarę to jakieś dzieci mnie obłaziły i też niewiele z tego wychodziło ;)

IMG_2135

IMG_2141

Końcowy efekt wydaje się wyglądać całkiem nieźle. Wiem co mogłam zrobić lepiej i na pewno skupie się na tym przy następnych spodniach.

Spódniczka w kratkę z koła i trochę

Zwykły wpis

Zdarza się, że nagle przychodzi mi ochota na jakiś szybki, lekki i przyjemny handmade. Tak właśnie było jakieś dwa tygodnie temu. Spojrzałam na regał, na którym piętrzą się różnego rodzaju tkaniny i na szybko wybrałam bardzo przyjemną, cieplutka kratkę ze srebrną nitką. Pamiętam, że kupiłam ją kilka lat temu przy ul. Starowiślnej w wąziutkim sklepiku koło przystanku.

IMG_1983

Nie pamiętam czy miałam na nią jakiś plan, czy po prostu mi się spodobał, chociaż teraz wydaje mi się to trochę dziwne, ponieważ czerwony kolor raczej nigdy albo bardzo rzadko pojawiał się w mojej szafie.

Krateczki było tylko pół metra, dlatego pierwsza myśl to spódniczka z koła dla Majuli.

IMG_1980

Tak się ładnie poukładało, że wyszło koło i trochę. Niestety ciężko było w tej sytuacji dopasować wzór, ale wdzięczność mojej Córy była ogromna hihihihihihihi

IMG_2009

Nie wiem czy jakieś dziecko nie lubi skakać po łóżku, ale moja Królewna uwielbia. Oczywiście trzeba było sprawdzić czy spódnica jest odpowiednio kręcąca się i to był właśnie pretekst do tej zakazanej czynności ;)

IMG_1998

Tak przy okazji następuje prezentacja nowej bardzo spontanicznej fryzurki. Majula zrezygnowała z bycia Roszpunką i kazała obciąć włosy. Termin do Cioci Basi fryzjerki mamy za prawie dwa tygodnie, więc hmmmm….. ja nie obetnę włosów??? Przecież to też taki rodzaj rękodzieła ;) Ciocia Basia poprawi, bo ostatecznie włoski mają być krótsze.

IMG_2007

Za dużo kantów dookoła spowodowało, że pogoniłam koleżankę Córkę do przyziemia na jej własnym terenie i tam już mogła się kręcić do woli.

IMG_2013

Kto Mikołajowi zabroni!

Zwykły wpis

Od Mikołaja wszystko można dostać, nawet spódniczkę.

Wśród szytych do tej pory przeze mnie spódniczek w standardowych kolorach, pojawił się nowy zestaw czarno-szary. Dwie bliźniaczo podobne spódniczki miały długość 45 cm i mam nadzieję, że zgodnie z zamówieniem, ta długość była idealna dla dziewczynek o wzroście ok. 134 cm.

Niestety pora roku nie sprzyja robieniu zdjęć. Rano gdy wychodzę jest jeszcze ciemno, a kiedy wracam już jest ciemno.

IMG_2022-001

Szary tiul jest deko ciemniejszy, niestety błysk lampy bardzo go rozjaśnił.

IMG_2023-001

Następna będzie zabójcza, a raczej zabójczo … różowa ;)

Tak sobie myślę, że to nie Mikołaj wymyśla prezenty, przecież on ma wszystko napisane w listach :)

IMG_1159

Wycieczkowa torba na ramię

Zwykły wpis

Okazało się, że Michał też nie ma się do czego zapakować na krótką szkolną wycieczkę, dlatego mocno improwizowana torba na ramię z puchowej kamizelki powstała w błyskawicznym tempie.

IMG_1837

Oryginalny zamek miał posłużyć do zapięcia torby w środku, ale niestety był za krótki i ostatecznie padło na plastikowe zapięcie z innej zlikwidowanej torby.

IMG_1839

IMG_1840

Rozcięte części podszyłam atłasową tasiemką, żeby ukryć wystającą grubą warstwę puchu.

IMG_1843

Pasek na ramię to nic innego jak mój stary parciany pasek do spodni. Wiedziałam, że kiedyś się przyda ;)

IMG_1845

IMG_1846

IMG_1848

Efekt końcowy to torba, w przypadkowo ulubionym ostatnio kolorze Panicza, w rozmiarach: 32 cm x  22 cm x 10 cm.

20141008_161643

20141008_161634

Księżniczkowy plecaczek na wycieczkę

Zwykły wpis

IMG_1784

Od kiedy rozpoczął się rok szkolny szyję głównie worki na kapcie, spodnie dresowe, getry na gimnastykę lub inne szkolno-przedszkole niezbędniki. W ostatni weekend powstał na specjalne życzenie Majuli – plecaczek na wycieczkę. Bawełnę w księżniczki kupiłam bardzo dawno temu wraz z innymi kawałkami w mniej lub bardziej określone wzory. To był taki zestaw różnych kolorystycznie i gatunkowo tkanin w rozmiarze 20-50 cm szerokości i 40-70 cm długości.

Po plecaczku, który Majula zaplanowała zabrać na wycieczkę, już dawno zostały tylko wyprute zamki i parciane taśmy, dlatego musiałam się zrehabilitować i obiecać uszyć nowy. Trwało to dość długo, ponieważ najpierw sama wykopałam materiał, a potem kombinowałam jak uszyć z innego. Ostatecznie zostały księżniczki, bo zachwyt Majuli na widok tego kawałka materiału (Mamusiu jaki przepiękny materiał znalazłaś!) spędzał mi sen z powiek.

Ostateczny wygląd plecaczka to inny księżniczkowy i jeszcze inny pieskowy, a także własne przemyślenia co zrobić żeby sobie ułatwić. Gdy na plecaku jest tyle księżniczek, to on sam musi być bardzo prosty, dlatego odpuściłam kieszonki ;)

IMG_1786

IMG_1787

Lniana, bez wzoru różowa tkanina w środku, tak jak i wierzchnia, pochodzi z tego samego zestawu różnych. Sznurek z odzysku, a plastikowa końcówka z wakacyjnego napadu na jarosławską pasmanterię ;)

IMG_1788

IMG_1794

Kwiatuszkowy guziczek został doszyty bardzo późno, dlatego nie załapał się na główną sesję ;)

IMG_1823

A to sama Zleceniodawczyni ze świeżutkim przedmiotem zamówienia :)

20141006_071449-001